czwartek, 16 maja 2013

ToTo innych modelarzy.

Nic tak nie cieszy jak widok "własnych" modeli tworzonych przez innych modelarzy.
Wiem że modeli tych już trochę powstało w świecie. Na początek ToTo-7, który jak widzę zbiera bardzo fajne opinie, trochę filmów z tymi modelami znalazłem na youtubie, trochę się ich "wala" po forach modelarskich i innych stronach. Otrzymuję też maile od budowniczych , a nawet prośby o zamieszczenie i parę słów na mojej stronie. BaterflajowyŚwiat , który tworzę od lat prawie dziesięciu jest strona statyczną i nie zamierzam na ten moment przenosić jej na jakiegoś Wordpressa czy też innego cms-a. Po to powołałem do życia to miejsce, gdzie można się odnieść, podyskutować, wyrazić opinię.

Na początek ToTo-7 w wykonaniu Pana Adama Szymury z Gliwic ( Adaś bez Twojej zgody zamieszczam, ale myślę że pozwolisz ). Adam jest chyba na dzień dzisiejszy najlepszym znawcą tego modelu, gdyż wykonał go w kilku egzemplarzach i każdy jeden jak widziałem zrobiony był perfekcyjnie.




ToTo-7 w wykonaniu Pana Jana Jankowskiego, który napisał do mnie, że zacytuję :
"Witam,
Chciałbym podziękować za umożliwienie skorzystania z planów samolotu TOTO 7 i instrukcji jego budowy.
Ponieważ jest to dopiero mój drugi deproniak, kilka stron łopatologii bardzo mi pomogło.
W załączeniu przesyłam zdjęcie na którym:
- toto w środku, to TOTO 7,
- toto z tyłu to ja
- a na dole mój osobisty przyjaciel i kierownik lotów w momencie uruchamiania dopalacza
Pozdrowienia
Jan Jankowski z Tuchomia (wieś koło Gdyni)"




ToTo-7 w wykonaniu  Pana Wiktora Sobocińskiego, jego słowa :
Witam
Jestem studentem Politechniki Rzeszowskiej mam 21 lat, interesuję się modelarstwem lotniczym od około 3 lat na poważnie od roku.
Po kilku kupionych modelach gotowych do lotu postanowiłem zbudować coś z planów. Wybór padł na Toto pańskiego projektu ze względu na dostępność materiałów oraz przede wszystkim dlatego że model w Pana założeniu miał dźwignąć aparat lub kamerę. Opis budowy oraz plany były bardzo czytelne i nie sprawiały problemów. W trakcie budowy kadłuba próbowałem jakoś sensownie rozmieścić wyposażenie i kamerę, dlatego też pozwoliłem sobie na modyfikacje modelu. 
Tak powstał całkiem pokaźny model Toto 7 z dwoma silnikami umieszczonymi na skrzydle, oraz rozpiętością zwiększoną do 1600 mm. Jako że jest to pierwszy mój model budowany z depronu nie wyszedł zbytnio estetycznie, wykończenie stanowi taśma pakowa. Nie wiem czy jest to pierwsza taka modyfikacja ( starałem się kierować własną wiedzą, przeczuciem i pomysłem ).
Samolot w locie zachowuje się bardzo poprawnie choć według opinii kolegi modelarza jest " leniwy na lotkach", mimo że waży około 1000 g  lata i wznosi się całkiem żwawo ( akrobat to nie jest ale nie takie było założenie ). Konstrukcja okazała się być nadzwyczaj wytrzymała, dziś zaliczyła pierwszego krecika i wyszła z tego bez szwanku. Model ma za sobą 4 udane loty ze starym telefonem komórkowym jako kamerą ( niestety słabej rozdzielczości ), w niedalekiej przyszłości planuje założenie wyposażenia FPV i próby w locie, być może model okażę się być fajną platformą do lotów FPV po przysłowiowym "podwórku".........
Pozdrawiam,
Wiktor Sobociński.





I ciekawostka, ToTo-7 opisywany był na vietnamskim forum modelarskim pod adresem : http://www.clbmohinh.com/forum/ToTo7-depron-trener-m79791.aspx



Chętnych do zamieszczenia opinii etc z budowy i lotu ToTkami zapraszam do kontaktu.


środa, 15 maja 2013

Parkowanie :)

Jako przerywnik modelarski.
Owoż nasza kochana K....ila sobie dzisiaj jakoś tak dziwnie zaparkowała samochód.
Zeskoczył z biegu, hamulec nie zaciągnięty, no jak to ...... ta :), potoczył się on troszkę
po parkingu, adrenaliny dodał, w sumie nic się nie stało.
Okazje takowe nie zdarzają się dwa razy, szybko poleciałem po aparat, zrobiłem kilka fotek, coś tam zmontowałem.
Teraz pertraktuję z K....ilą, ile mi na konto wpłaci, by fotka jej samochodu do męża nie dotarła, oczywista Jej męża, nie mojego.





niedziela, 12 maja 2013

SOLIUS - Multiplex

Owoż dotarł dzisiaj do mnie SOLIUS Multiplexa.
Zastanawiam się nad szczegółowym opisem składania, wszak to nie budowa , a właśnie składanie modelu.
Znalazłem w sieci trochę zdjęć i filmów z tym modelem, nie powiem bardzo mi się spodobał.
Widzę, że nie jest to easyglideriwy klon , wydaje mi się, że lata znacznie dynamiczniej. Beczki sterowane, "szybowcowe" pętle, no i trochę powyżej dwóch metrów rozpiętości. Bardzo fajnie też to wygląda.
Jak "rasowy" szybowiec.
Za dni parę startuję z opisem, coś a'la recenzja, o ile mi recenzować wypada i o ile jest jakoweś zainteresowanie tym tematem. Bo jak na razie dostrzegam, cały ten mój pomysł z blogiem modelarskim chyba można o kant d..py rozbić, pod warunkiem, ze jest się posiadaczem d..py kanciastej. Zero reakcji, zero polemik, zero słów.



poniedziałek, 6 maja 2013

ToTo-3 oblatany

Oblatałem gada, wyregulowałem, nawet stosowna naklejkę dostał.
Jak to się zachowuje w powietrzu ?
Owoż wykonałem loty w ilości pięciu zmieniając położenie SC, zmieniając kąt zaklinowania płata i kąt wychyłu silnika. Model nabrał wigoru. Wykonałem też próbny lot z doczepiona kamerą FlyCammOne2.
Moje obawy okazały się bezpodstawne. model doskonale sobie z nią radzi.
Teraz przyszedł czas na powiększenie rozpiętości i dorobienie uszu.


Relację z budowy modelu zamieściłem na stosownych forach i w Baterflajowymświecie pod adresem : http://motylasty.pl/toto003a.html

Znajomy Piotr też nakręcił filmik na którym ToTa-3 widać : Niedzielne latanie w tym ToTo-3





poniedziałek, 29 kwietnia 2013

ToTo-3, czyli jak długo można ?

No własnie jak długo można budować zwykłego deproniaka ?
Zaręczam, że można długo, czego dobitnym przykładem jest fakt ze wczoraj oblatałem model, którego budowa ruszyła w roku 2010. Model rodził się w bólu, parokrotnie zmieniałem założenia już na etapie projektu i rysunków. W trakcie samej budowy też nastąpiło kilka zmian.
ToTo-3 wczoraj wreszcie poleciał. Zdjęcia z budowy i pełna dokumentacja niebawem w Baterflajowym Świecie po dokładnej weryfikacji właściwości lotnych i kolejnych regulacjach. jest to mój pierwszy model w układzie górnopłata tylnonapędowego, stąd też przede mną cały proces regulacyjny. Dopiero później nastąpi poprawka w planach.
Model przed lotem prezentuje się tak :

Układ górnopłata, gdzie tytułem eksperymentu postanowiłem zaopatrzyć
go w klapy prócz lotek. Dodatkowo przewidziałem możliwość powiększenia rozpiętości poprzez dokładane końcówki płata.

Obszerny kadłub, co daje możliwość wsadzenia jakowegoś lekkiego wyposażenia pod FPV. Konstrukcja raczej budżetowa, czyli depron plus trochę balsy, sklejki owocówki. Mały regulator około 30 A , do tego silnik typu dzwonek.
Sterowanie :
- kierunek,
- wysokość,
- lotki,
- ewentualne klapy.
Myślę że możliwym byłoby dodanie do kadłuba pływaków i start z wody.
Być może sprawdzę takowa okoliczność.
Kadłub malowany farbami do styropianu w sprayu, skrzydła i usterzenie oklejone taśmami pakowymi i prasowane.



Dzięki Zbyszkowi (Zbig Cover) udostępniam jeszcze trzy fotki z oblotu modelu. Zbyszku wielkie dzięki. :)




piątek, 19 kwietnia 2013

100P kretynom


Miał być blog modelarski to trochę o modelarstwie dzisiaj napiszę.
Jak na razie blog ten martwym mi się zdaje, nikt się nie odnosi, nie polemizuje.
Jeszcze trochę tu ponudzę.
Wieloletnia bytność ma na forach modelarskich, ich moderowanie, a takoż i inne obserwacje tam poczynione skłoniły mnie do wyrażenia opinii w tej materii.
Nadmienię iż tekst w treści podobny lata temu zamieściłem na "peefemie" i pomimo upływu czasu uważam iż nadal jest aktualny, o ile nie aktualniejszy.
Pomijam w tym momencie wyraźnie zauważalny spadek atrakcyjności  for modelarskich, zauważam wyraźny zastój, niejako obumieranie.

Otóż drodzy bracia i siostry pomny słów swych, które do was toczę zauważyć pragnę iż w materii twórczego strugania w depronie, drzewie, takoż i prezentowania onych cudów ledwo co wystruganych nijak zmian jakowyś na lepsze zauważyć nie jest mi dane.
Sposób ich prezentowania też czasami przedstawia wiele do życzenia. A nuż to zdjęcia zrobione telefonem komórkowym poprzez dno butelki od mleka, a nuż to opis nie po polsku a jedynie „w polskiemu językowości”, że o dzieciach 3D ( dyslektyk, dysgrafik i inny dysk) już nie wspomnę w swym kazaniu.

Bylejakość się panoszy. I tyczy to głównie młodszych adeptów sztuk naszych tajemnych. Starając się przyczyn owego zjawiska doszukać, znajduję pośpiech, chęć chwilowego zaistnienia, „mania” tych swoich pięciu minut.
Cała masa modelarzy ma pozakładane profile na naszych klasach, szajsbukach i temu podobnych portalach.. Jak to jest że tam wszyscy tacy piękni i cudowni, chwalą się swoimi laptopami, motorami, samochodami, „laskami”, zdjęcia wypacykowane – no dosłownie sam miód spływa z ekranu, a na forach niestety, przepraszam za słowo - menelstwo.
A tak trudno na forum zadać logiczne pytanie, mówić po polsku, aparaturę nazywać aparaturą a nie jakąś APKĄ. Tak trudno przed naciśnięciem "wyślij" sprawdzić czy w tekście nie ma błędów. Tak trudno spojrzeć wpierw krytycznym okiem na swoje dzieło przed jego prezentacją.
Jak już onegdaj wspomniałem rasa męska ma to do siebie, że lubi się chwalić, pokazywać w najlepszym świetle, szpanować bogactwem, wiedzą, kobietą.
Dlaczego jak idziesz człowieku na imprezę, to zwracasz uwagę na to jak Twoja kobieta ( żona, kochanka, przyjaciółka, konkubina ) wygląda, jak się prezentuję na tle innych. Dziewięćdziesiąt procent facetów to wzrokowcy ( pomijam waginosceptyków, facetów inaczej, aktywistów kółek różańcowych etc ) i dla nich kobieta jest ich odbiciem, obrazem, tym czymś ( raczej tym kimś ), kim mogą błysnąć przed innymi. Dlaczego Wasze kobiety na naszej-klasie, szajsbuku są takie dopieszczone, wypacykowane, a Wasze modele na forach prezentowane  to czasami chłam totalny.
Wiem , wiem zaraz znajdzie się iluś obrażonych, że kobietę porównuję do modelu, kilku innych stwierdzi, że nie opłaca się robić „fajnych” modeli bo i tak się w końcu rozwalą. Jeszcze inni wspomną że ich nie stać na fajne modele, że to drogie jest etc. Paru pewnie zaraz wstawi skany wyników lekarskich że oni 3D są.
"Za moich czasów" ( he he he ) nie było 3D, a rzeczy nazywało się po imieniu, jak ktoś pisał kolejny raz który przez u otwarte to był OSŁEM, DEBILEM I NIEUKIEM, zostawał na drugi rok, albo lądował w szkole dla upośledzonych, jak ktoś nie potrafił powiedzieć PRZEPRASZAM, DZIĘKUJĘ, PROSZĘ to był zwykłym chamem i gnojem. Wiedzę czerpało się ze starego testamentu ( MINIATUROWE LOTNICTWO) i nowego testamentu (ABC MINIATUROWEGO LOTNICTWA), ganiało się po całym mieście za kolejnym numerem MODELARZA, materiały się ZDOBYWAŁO a nie kupowało jednym kliknięciem w Chinach. Teraz macie internet, wielu pomocnych Wam ludzi na podorędziu, niezliczoną ilość for i …........... nie szanujecie tego, nie szanujecie innych, którzy poświęcają swój czas w tych zagonionych czasach, nie potraficie przeczytać i zrozumieć co się do Was mówi, wszystko chcecie mieć podane na tacy, bo się Wam należy, bo tak ciężko coś wygooglować, bo tak trudno nacisnąć SZUKAJ. Bo tak trudno sprawdzić przed wysłaniem czy przypadkiem autofocus aparatu nie ustawił Ci ostrości na puszkę browara. Bo tak trudno ustawić balans bieli na odpowiednie światło, bo tak trudno sprawdzić ile fotka „waży” i ewentualnie dostosować ją wielkością do potrzeb forum i ku uciesze interlokutorów.
Bardzo często dostaję od młodych adeptów modelarstwa maile z prośbami o przesłanie planów "pod ploter" etc. pomimo faktu iż wyraźnie na swej stronie napisałem dużymi literami że nie odpowiadam na takowe zapytania. Nie wysyłam planów, nie udzielam rad.
Czego to dowodzi ?. Ano tego że młodzież kretynieje już totalnie, nie rozumie prostych zdań w ojczystym języku, nie rozumie co się do niej mówi, cały czas przyjmując pozę "bo mi się należy". Masakra.


GNOJOM, CHAMOM, DEBILOM I NIEUKOM mówię NIE

środa, 17 kwietnia 2013

You're in the asshole of the world, Captain. - Witajcie w samej dupie świata.

"CZAS APOKALIPSY" - Francis Ford Coppola. W życiu każdego jak mniemam pojawiają się elementy, zdarzenia, sytuacje, osoby, które w jakiś sposób wywierają wpływ na resztę dni, sposoby postrzegania, odbierania otaczającej rzeczywistości etc. W moim przypadku w gronie tych elementów pojawił się właśnie ten film.
Pierwsze jeszcze nieświadome spotkanie z tym dziełem miało miejsce w czasie stanu wojennego, wielokrotnie powtarzano w gazetach jedno zdjęcie, którego autorem był Chris Niedenthal.


Warszawskie kino "MOSKWA" na Mokotowie, przed kinem stojący żołnierze, transporter opancerzony SKOT i wielki szyld na ścianie kina CZAS APOKALIPSY. Wiedziałem wtedy mniej więcej o czym film traktuje, nie wiedziałem jednak jak traktuje. Pierwsze zetknięcie z filmem miało miejsce w roku 1982 w małym prowincjonalnym kinie, gdzie bileterka jakoś nie sprawdzała mojego wieku ( wszak film dozwolony był od lat 18-tu ). To co "patrzyło" na mnie z ekranu było wielkim szokiem, pierwsze trzy minuty filmu, The End Doorsów, płonąca wioska, huk łopat helikopterów, nie było pop cornu, coli, nie było Dolby, ale była ta zajebista atmosfera. To był mój "Czas Apokalipsy". Wielokrotnie oglądałem ten film ze zdartych taśm video.

Może coś ze mną jest nie tak, nabyłem go na DVD w wersji reżyserskiej i oglądam średnio raz w miesiącu od początku do końca, zadając sobie za każdym razem pytanie,  co w tym filmie jest takiego ?,  znam na pamięć każdą scenę, wszystkie dialogi. Dzięki temu filmowi dotarło do mnie znaczenie pojęcia "kultowy". Dla niektórych jest to "Rejs" Piwowskiego, dla mnie właśnie "Czas Apokalipsy"

O filmie :
Apocalipse Now to luźna adaptacja powieści Josepha Conrada "Jądro ciemności", akcja została przeniesiona w czasy wojny wietnamskiej i koncentruje się głównie na misji kapitana Willarda ( w tej roli Martin Sheen ) oficera wywiadu amerykańskiego do Kambodży, celem wyeliminowania dezertera i samozwańczego boga, pułkownika Kurtza ( Marlon Brando ), zbuntowanego przeciw swym przełożonym, przeciw zasadom, przeciw światu. Potężny i wszechmogący Kurtz stanowi apoteozę Buddy, królując i dowodząc grupą tubylców w kambodżańskiej dżungli. Jego świat to świat śmierci, świat gnijących ludzkich szczątków, poobcinanych głów, świat poezji Poego, świat zanurzony w totalnym mroku, szaleństwie, narkotykach, ogniu, tańcu.

Od reżysera :
... Kiedy rozpoczynałem zdjęcia do "Czasu Apokalipsy" moim zamiarem było stworzenie filmu epickiego, w którym spektakularna akcja przeplatałaby się z bogactwem filozoficznych rozważań na temat wojennych mitów. Jednak już wiosną 1979 roku całą ekipę ogarnęło przerażenie: film wydawał się zbyt długi, zbyt niezrozumiały i wbrew regułom gatunku nie kończył się wcale klasyczną bitwą. Groziła nam katastrofa finansowa. Zastawiłem wszystko co miałem, żeby pokryć koszty w wysokości 16 milionów dolarów. Dziennikarze nieustannie dopytywali się kiedy nastąpi apokalipsa, postanowiliśmy więc pójść w kierunku, który - jak nam się wydawało - mógł zadowolić ówczesnego przeciętnego widza : skoncentrowaliśmy się na podróży w górę rzeki, starając się utrzymać film w konwencji kina wojennego. Po z górą dwudziestu latach od zakończenia zdjęć, obejrzałem "Czas Apokalipsy" w telewizji.
Byłem zaskoczony, że film - uznany w dniu premiery za tak odważny i szokujący - wydał mi się teraz co najmniej stonowany, biorąc pod uwagę to, na co przygotowana jest dzisiejsza publiczność. Ów fakt połączony z telefonami, jakie całymi latami odbierałem od ludzi, którzy widzieli oryginalną, czterogodzinną wersję filmu sprawił, że postanowiłem na nowo zmontować "Czas Apokalipsy".
Począwszy do marca 2000 roku, przez sześć miesięcy kleiliśmy nową wersję filmu. zamiast po prostu wmontować sceny wycięte podczas oryginalnego montażu, stworzyliśmy go od początku z oryginalnych, nie zmontowanych materiałów. Tym razem nie pracowaliśmy pod presją, mogliśmy więc poświęcić więcej uwagi poszczególnym wątkom, zwłaszcza kwestiom związanym z wojenną moralnością. Wydaje mi się, że każdy film wojenny siłą rzeczy staje się filmem antywojennym. mój film jest raczej wymierzony w kłamstwa związane z wojną, niż w samą wojnę: przeraża mnie to jak nasza kultura potrafi kłamać na temat wydarzeń z pola bitwy; przeraża mnie, że wszelkie wojenne zbrodnie mogą być przedstawione jako moralne i że to wszystko nakręca wojenną spiralę. Jest o tym mowa w oryginalnym scenariuszu Johna Miliusa "Uczą chłopców zrzucać ogień na ludzi, ale nie pozwalają bazgrać słowa "dupa" na swoich samolotach". Joseph Conrad ujmuje to następująco: "Nie znoszę odoru kłamstwa".
Nowa, kompletna i ostateczna wersja "Czasu Apokalipsy" niesie to przesłanie wszystkim młodym ludziom - chłopcom i dziewczętom, - którym każe się moralnie funkcjonować w niemoralnym świecie. Film jest dłuższy o 49 minut nie pokazywanych dotąd scen, jest wierniejszy oryginalnemu zamysłowi, zabawniejszy, bardziej szalony, bardziej sexy, bardziej romantyczny, a także ostrzejszy politycznie. Nowy materiał rozłożony jest równomiernie. Wśród dodanych scen znalazła się m.in. sekwencja na francuskiej plantacji, poszerzona sekwencja z króliczkami Playboya, nowe sceny na łodzi patrolowej u progu wyprawy w górę rzeki oraz nowa scena z Marlonem Brando, która nie mogła być wyemitowana 20 lat temu ponieważ jasno dowodzi w jaki sposób okłamywano amerykańska opinie publiczną. W przypadku nowej wersji "Czasu Apokalipsy" - "Czas Apokalipsy - Powrót" - moim celem było stworzenie bogatszego, pełniejszego i bardziej złożonego obrazu, który, podobnie jak oryginał, pozwoli ludziom doświadczyć czym naprawdę był Wietnam: przybliży im szaleństwo, upojenie, horror, zmysłowość i moralne dylematy tej najbardziej surrealistycznej i koszmarnej wojny...
Francis Ford Coppola - maj 2001



 - Marlon Brando - pułkownik Kurtz
- Martin Sheen - kapitan Willard
- Robert Duvall - porucznik Kilgore
- Frederick Forest - Chef (szef)
- Laurence Fishburne - Clean (czyścioch)
- Dennis Hopper - fotoreporter
- Harrison Ford - pułkownik Lucas
- Albert Hall - Philips (kapitan łodzi)
- Sam Bottoms - Lance B.Johnson (surfer)

- Francis Ford Coppola - reżyser i producent
- Kim Aubry - producent
- Fred Ross - współproducent
- Gray Fredericson - współproducent
- Tom Sternberg - współproducent
- Vittorio Storaro - zdjęcia
- Dean Tavoularis - scenografia
- Walter Murch - montaż



Dlaczego właśnie ten film ?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, może dlatego że zawsze pasjonowały mnie militaria, może dlatego że pasjonuje mnie modelarstwo lotnicze. Pewnie dlatego, że film powstał tyle lat temu, a cały czas jest ponadczasowy, treści, dialogi, atmosfera, wspaniała kompilacja obrazu z dźwiękiem i brak współczesnych trików filmowych, brak "dopalaczy" komputerowych, renderingu, etc.
Być może dzisiaj stworzony film ten wyglądałby zupełnie inaczej, byłby w kluczowych scenach bardziej "krwawy", bardziej efekciarski, ale w Czasie Apokalipsy śmigłowiec to śmigłowiec, a nie wirtualny wytwór, wybuch to wybuch.....



"... Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy.
To jest mój sen, mój koszmar.
Brnie.
Pełźnie po krawędzi diabelnie ostrej brzytwy.
I nie ginie. ..."



Czas Apokalipsy w moim obiektywie, fotografie te powstały w trakcie zlotu militarnego w Bielsku Białej.










niedziela, 31 marca 2013

Moje anty życzenia świąteczne.


No i zaczęło się , czas świąteczny nadszedł krokami nie sporymi, śniegi zalegają, ni to d..py ruszyć by iść polatać. Od rana zaczynają mnie wpadać w telefon, na maila i innymi wszelkimi dziurami ... życzenia, życzenia świąteczne.
Po pierwsze primo, masę takowych życzeń  otrzymałem rok temu, dwa lata temu a nawet i wcześniej.  Analiza ich treści, skutków jakie winny wywoływać skłania mnie to wytoczenia pewnej refleksji.
Owoż takowej, że życzenia takie jak nic można sobie o kant d..py rozbić pod warunkiem oczywiście, że jest się posiadaczem d..py ni mniej nie więcej jeno kanciatej ( kanciastej ).
Bo prawda jest taka, ze nic z tego co mnie niektórzy rok temu, dwa lata temu, a i dawniej życzyli nijak spełnić się nie spełniło. Takoż urody i bogactwa mnie nie przybyło, zmądrzeć nijak nie zmądrzałem, syn mnie pyskuje coraz bardziej, ani nie schudłem, ani nie przytyłem. Podwyżki w pracy nie uświadczyłem, nie licząc podwyżki parapetu oczywiście. Nogi dalej mi śmierdzą, w dalszym ciągu co miesiąc dostaję listy z pogróżkami od pewnej sieci telefonów komórkowych, samochód dalej mnie rdzewieje, teściowa nadal mnie w........wia, pewna piękna i atrakcyjna kobieta, co to pracuje piętro, wróć, dwa pietra nade mną nadal nie zwraca na mnie uwagi. O co tu q.... chodzi, wszyscy mnie tyle życzyli i życzą a tu w dalszym ciągu d..pa  panie Ferdku.
Postanowiłem przeto życzeń takowych już nie przyjmować, a wsadźcie se je wszystkie razem wzięte w ( tutaj dowolne określenie miejsca, gdzie takowe życzenia  wsadzić se można ). Jak już chcecie mego szczęścia i pomyślności, to wyślijcie mi kasę, nową aparaturę, kubik balsy, litr CA, czy też kilka metrów kwadratowych tkaniny węglowej. Na cholerę mi życzenia , co to się nie spełniają.
Inną sprawa jest sama treść życzeń i ich jakość. Nie wiem czy wszyscy się umówili czy jak , ale każden jeden życzy mnie WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO,  a od dawna wiadomym jest, że jak coś jest do wszystkiego, to zazwyczaj jest do chrzanu, znaczy do d..py. Czyli każdy mi życzy by w te święta ( urodziny, nowy rok etc )  wszystko w moim życiu było do d..py. Wielkie dzięki, bardzo wielkie.
Nic mnie tak nie rusza, jak życzenia wysyłane poprzez GG lub esemesami , klient mnie w życiu na oczy nie widział, nic o mnie prywatnie nie wie, generalnie nie zna mnie ( bo gdyby znał, to wiedziałbym jaki mam do takowych życzeń stosunek ) a wtrynia mi się z butami i jakimiś debilnymi wierszykami o reniferach, kurczaczka i zajączkach zależnie od pory roku i świąt właściwych. I na koniec jeszcze pisze WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. Zresztą esemsy dla mnie to masakra totalna i postrzegam je w kategorii szczególnej złośliwości. Bo jak takowego dostaję to zaraz uruchamiają się u mnie resztki sumienia i zaczynają mnie gryźć, wzmagają u mnie poczucie winy, ze ktoś mnie ubiegł, że sobie pomyśli, że o nim ( niej ) zapomniałem, że jestem kawał ........... ( tu odpowiednie słowo, przy czym cham jest określeniem nad wyraz delikatnym ) . Cały eter zapchany esemesami, najgorzej to jest w sylwestra, nijak nigdzie się dodzwonić nie można, a człek ma akurat parcie na szkło, z rodziną się pokłócił, napiłby się alkoholu, samochód śniegiem zasypany. A tu nijak do brata rodaka, co to akurat taksówką jeździ dodzwonić się nie da z prośbą by flaszkę na adres wskazany przywiózł. Cała siec nie wydala, bo akurat wszyscy wszystkim życzą w tym samym czasie WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO.
Może i starej daty jestem, może i nie reformowalny, ale k... jak ja chcę komuś faktycznie z czystej sympatii  złożyć  jakiekolwiek życzenia, czy to świąteczne, czy urodzinowe, czy też imieninowe, to biorę d..pę w troki, jadę na pocztę, kupuje kartkę, znaczek, kopertę i wysyłam życzenia, takie prawdziwe, Bo wtedy wiem, że jest to szczere, że jest to odznaka pamięci, szacunku. Jest to szczere i od serca,  ewentualnie dzwonię. Sorry, ale moim zdaniem życzenia słane esemesami, przez gg etc są dla mnie jak pizza z mikroweli kupiona w biedronce, jak muzyka z MP3, jak słodzik w miejsce cukru, jak cola light, , jak dmuchana lata z seksszopu, jak Trabant ze spojlerem, jak model zrobiony w jeden wieczór na odp..ol. Głupsza juz chyba jedynie może być tapeta w motylki.
Dlatego też od lat nie odpisuję na jakiekolwiek życzenia słane esemesami z szacunku do samego siebie i do innych, nie wysyłam też takowych. A tak trudno wysłać kartkę, a tak trudno ot po prostu zadzwonić, tak wiele to kosztuje ?

Tyle w temacie z mojej strony. Ktoś się może  z tym zgadzać , a ktoś inny nie.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO.

środa, 6 marca 2013

Bytom 2013 - Festiwal, festiwal i po festiwalu.

Było na czym oko zawiesić.
Idea sprawdziła się w całej rozciągłości. Owoż powstała największa i w opinii wielu modelarzy najlepsza tego typu impreza w Polsce, której zasięg już wykracza od paru lat poza granice kraju. Fantastyczny sposób na promocję nie tylko naszego hobby, ale takoż i na promocje miasta i obiektu, wszak przybywają tu na te kilka dni ludzie z całego kraju i zza granicy.
Patrzę na to z wielką sympatią, głównie chyba jako ..... współorganizator. Jako modelarz zresztą też.
Bo chyba tak mogę powiedzieć o sobie mając w pamięci pierwsze edycje tej imprezy, gdy zarywaliśmy noce na sędziowaniu modeli,  wtedy jeszcze w pewnym strachu i niepewności co do przyszłości i skutków, jakie to odniesie. Wydruki pierwszych dyplomów, plakatów, nie mieliśmy z Olkiem pojęcia jak się za to wszystko zabierać, jak to ugryźć od strony organizacyjnej, komputerowej. Momentami totalna improwizacja. Wiele zawalonych nocy. Olek skupiony na szukaniu sponsorów, wielokrotne wyważanie pozornie zamkniętych drzwi. Nikt nie wierzył praktycznie, że to wyjdzie, że z małego regionalnego spotkania modelarzy urodzi się coś tak wielkiego, o takim zasięgu i renomie.

W tym roku powstała oficjalna strona promująca festiwal, a  przy okazji promująca miasto Bytom.

Zapraszam : http://www.bytom-model-festiwal.pl/index.php?lang=pl




piątek, 1 marca 2013

Byle do poniedziałku.

Miałem pisać o modelarstwie, a tymczasem nie odparta chęć wylania tego co mi po głowie chodzi skłania mnie do dzielenia się swymi odczuciami w warstwach tak bardzo od modelarstwa, a takoż i innych moich zainteresowań oddalonych. Wszak jednak blog kierować się ma innymi zasadami, traktuję go jako......, no właśnie jako co ?.
Pamiętnik ? Chyba jednak nie, ktoś kto pamiętniki pisuje raczej skrywa je głęboko na szuflady dnie, bojąc się by światła dziennego raczyć nie ujrzały. A może próba wywołania dysputy, egocentryczna chęć skłonienia innych do przemyśleń w aspekcie samego siebie, choć z drugiej strony po co ?. Wszak to jak pchanie się z buciorami pomiędzy truskawki, jak wydzieranie się na środku jeziora, bojąc się jednocześnie, że ktoś ten ryk usłyszy. Nie cierpię piątków, uświadamiają mi, że kolejne parę dni minęło, o ile do godziny szesnastej jeszcze jakoś potrafię funkcjonować, o tyle później to istny horror.
Wsiadam o tej szesnastej w samochód, żegnam oczami .........
Byle do poniedziałku.
Przed chwilą widziałem Anioła, wszedł do mojego biura, zapytał czy pamiętam o wydrukach.
O wszystkim mogę zapomnieć, ale nie o ..............
Byle do poniedziałku.
Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek - Jeana-Paul Sartre, wiele mądrych słów powiedział.
Pozwolę sobie jednak zdanie to dokończyć.

Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek, a szczęściem innego jest ….... poniedziałek.

Byle do poniedziałku.