wtorek, 28 lipca 2026

Markery AK Interactive

 


Jako modelarz, który w skali 1:35 skleił i pomalował już niejedną bryłę plastiku – od wczesnych Panzerów po nowoczesne Abramsy – doskonale wiem, że każdy nowy specyfik na rynku budzi
u nas tyle samo ekscytacji, co sceptycyzmu.

Czym są Real Colors Markers?

To w założeniu farby z cenionej palety Real Colors (słynącej z doskonałego krycia i świetnej zgodności historycznej, m.in. RAL, Federal Standard), ale zamknięte w formie wygodnych pisaków z pompką. Mają za zadanie przyspieszyć pracę i wyeliminować konieczność odpalania aerografu lub brudzenia palety do najdrobniejszych detali.

Jak to wypada w praktyce pancernej 1:35? Społeczność ma na ten temat wyrobione zdanie.

Flamastry, czy też markery te sprzedawane są pojedynczo, jak i też w kompletach trójkolorowych
pod konkretne zastosowania, np. zestaw o numerze AKI-RCM101 dedykowany jest do malowania wszelkiego wyposażenia typu narzędzia, kilofy, łopaty itd.

Na dzień dzisiejszy tych zestawów mamy kilka, dostępne w większości sklepów modelarskich.

Zalety: Co gra i buczy w warsztacie?

  • Zgodność kolorystyczna z paletą: To największy atut. Jeśli bazę na swoim T-34 malowałeśz buteleczki Real Colors 4BO, to marker w tym samym kolorze będzie idealnym odpowiednikiem. Genialne do szybkich poprawek po przypadkowym zadrapaniu modelu pęsetą.

  • Malowanie detali (OVM): Modelarze pancerni uwielbiają je do malowania trzonków łopat, gaśnic, lewarów czy kilofów (On-Vehicle Material). Końcówka markera pozwala na precyzyjną aplikację bez ryzyka zalania detalu.

  • Bandaże kół jezdnych: Zmora każdego, kto lepi Shermany, Panzer III/IV czy współczesne wozy bojowe. Marker w kolorze Rubber Black pozwala objechać koła szybko, pewnie i bez konieczności mozolnego maskowania taśmą.

  • Podstawa pod chipping: Markery świetnie sprawdzają się do robienia większych, głębokich odprysków (np. Chipping Color). Można nakładać farbę punktowo, co daje dużą kontrolę nad "zużyciem" pancerza przed wjazdem z washem i pigmentami.

  • Brak zapachu i wygoda: Nie trzeba czyścić aerografu, rozcieńczać farby ani wietrzyć pokoju. Wstrząsasz, pompujesz końcówkę i malujesz.

Wady: Gdzie leży mina?

Duże powierzchnie odpadają: Zapomnij o pomalowaniu całej wieży Tygrysa czy kadłuba tym markerem. W skali 1:35 smugi są nieuniknione, a farba z markera nie ma szans ułożyć się tak gładko
i cienko jak mgiełka z aerografu.

Zbyt gruba warstwa: Jeśli nie będziesz uważać i dociśniesz końcówkę za mocno, farba potrafi "zalać" delikatne nity czy linie podziału blach. Pływalność farby prosto z pisaka bywa trudna do opanowania.

Zasychające końcówki: Typowa bolączka wszystkich markerów modelarskich. Jeśli zapomnisz zamknąć skuwkę na kilka minut, tip potrafi zaschnąć. Często trzeba go reanimować lub czyścić zmywaczem
(np. zmywaczem do lakierów celulozowych).

Kapryśne kolory jasne: O ile ciemne kolory (czernie, brązy, dunkelgelb) kryją świetnie,
o tyle biele czy jasne żółcienie bywają transparentne i wymagają nałożenia kilku warstw.

Werdykt dla skali 1:35

Czy warto? Opinia społeczności modelarskiej jest tutaj niemal jednogłośna: Tak, ale jako wsparcie,
a nie główne narzędzie.

Real Colors Markers od AK Interactive nie zrewolucjonizują Twojego warsztatu i absolutnie nie zastąpią dobrego aerografu i kompresora. Są jednak fantastycznym "narzędziem taktycznym".
Jeśli zależy Ci na czasie i irytuje Cię rozrabianie kropelki farby tylko po to, by pomalować gumy
na kołach nośnych, trzonki narzędzi czy zrobić kilka odprysków na włazie dowódcy – te markery sprawdzą się w 100%.

Warto kupić 3-4 podstawowe kolory (np. guma, stal/gunmetal, drewno, kolor bazowy Twojej ulubionej armii do wyprawek) i trzymać je pod ręką. Zdecydowanie ułatwiają i przyspieszają ten najbardziej żmudny etap wykończeniówki, zanim wejdziesz z ciężkim weatheringiem.


Polecam z czystym sumieniem.




wtorek, 21 lipca 2026

AK Interactive AK 11621 - malowanie figurek

 

Jako człowiek, który z niejednego słoiczka farbę pił i spędził przy matach samogojących całe dekady, wstawiłem na warsztat zestaw AK Interactive 11621 Flesh and Skin Colors 3G. Czasami jakiegoś "ludzika" wkładam do włazu "tanka" i stąd przy okazji tegorocznego bytomskiego festiwalu z pustymi ręcami nie wróciłem, kilka dukatów wydałem.   
Znamy dobrze chemię tej marki choćby z prac przy pancerce czy dioramach w 1:35, ale malowanie figurek – zwłaszcza ludzkiej skóry – rządzi się swoimi, bezlitosnymi prawami.

Trzecia Generacja: Rewolucja na palecie

Formuła 3rd Generation (3G) od AK to nie jest tylko chwyt marketingowy. W świecie malarzy figurkowych ten akryl zrobił spore zamieszanie. Zastosowana tu żywiczna baza sprawia, że farby
te zachowują się na włosiu znacznie przewidywalniej niż klasyczne "winylówki", eliminując wiele problemów z zasychaniem na obiekcie w trakcie precyzyjnego smyrania pędzlem.

Co kryje zestaw AK11621?

Zestaw ten to kompletny arsenał do wyprowadzania odcieni ludzkiej skóry – od bladych, zmęczonych twarzy rekrutów, po ogorzałych słońcem weteranów. Znajdziemy w nim zazwyczaj paletę idealnie skomponowaną pod technikę warstwowania (layering).

  • Kompozycja barw: Mamy tu zbalansowany wachlarz. Od głębokich cieni (Shadow), przez uniwersalne bazy (Base), aż po najwyższe rozjaśnienia (Light i Highlight). Producent pomyślał też o ciepłych tonach do ożywiania skóry (róże i czerwienie do laserunków na policzki, nosy czy usta).
  • Praca na mokrej palecie: To absolutny fundament dla figurkowca. Farby 3G z tego zestawu fenomenalnie znoszą rozcieńczanie wodą. Nie rozpadają się na pigment i spoiwo, co pozwala 
    na budowanie nieskończonej ilości półprzezroczystych warstw (glazur) i płynne przejścia tonalne
    na malutkich powierzchniach.
  • Wykończenie: Ekstremalny, głęboki mat. Skóra, która świeci się w nieodpowiednich miejscach, wygląda jak tania zabawka z plastiku. Ten zestaw gwarantuje, że światło odbija się tylko tam, gdzie sami je namalujemy, co dramatycznie podnosi realizm rzeźby.

Współpraca z aerografem

Choć zestaw jest stworzony pod precyzyjny pędzel, po odpowiednim potraktowaniu dedykowanym rozcieńczalnikiem (AK 3rd Gen Thinner) wyśmienicie współpracuje z aerografem. To idealna sprawa, gdy chcemy nałożyć równą bazę i wyznaczyć wstępny zenitalny światłocień (zenithal highlight)
na większych powierzchniach skóry lub popiersiach, przed przejściem do detali.

Zestawienie: Wady i zalety

Farby te cechują następującymi właściwościami :

  • Krycie - wybitne, nawet przy bardzo jasnych odcieniach, które w innych markach zazwyczaj kredą i słabo kryją.
  • Wykończenie - perfekcyjny mat, idealny do militarnych realiów, zero niepożądanego satynowego połysku.
  • Dozowanie - buteleczki typu dropper bottle to klasyka ułatwiająca precyzyjne odmierzanie kropli na paletę.
  • Wysychanie - na czubku cienkiego pędzla (np. 00 lub 000) farba potrafi niestety zaschnąć,
    przy skomplikowanych detalach warto ratować się retarderem (opóźniaczem).
  • Próg wejścia - mnogość odcieni wymaga zrozumienia teorii koloru i właściwego mapowania anatomii twarzy, co może przytłoczyć na start.

Jeżeli stawiasz na absolutny realizm i chcesz wyciągnąć maksimum ekspresji z żywicznych lub wtryskowych głów swoich załogantów, AK11621 to obecnie ścisła czołówka na rynku akryli. Konkurencja ma swoje kultowe odpowiedniki, ale mat, krycie i stabilność Trzeciej Generacji sprawiają, że budowanie gładkich przejść tonalnych staje się procesem niezwykle kontrolowanym.

To potężne narzędzie, które w rękach świadomego modelarza pozwala tchnąć w figurki prawdziwe życie. Zdecydowanie polecam dołączenie tego kompletu do warsztatowej szuflady.
Skoro już mamy otwarty warsztat i rozrobione farby na palecie, rozłóżmy ten zestaw na czynniki pierwsze. Kiedy obsadzasz włazy swoich czołgów i pancerki załogantami w 1:35, te kilka milimetrów kwadratowych twarzy robi całą robotę. Żeby "ludzik" nie wyglądał jak woskowa lalka,
musisz operować odpowiednim kontrastem, a paleta z zestawu AK11621 jest skomponowana idealnie pod taką wielowarstwową, rzeźbiarską pracę pędzlem.

Zestaw tworzy logiczny ciąg technologiczny, tzw. triadę (z rozszerzeniami), która prowadzi Cię za rękę od najgłębszego cienia po najostrzejsze światło. Oto jak rozkłada się charakterystyka i mechanika tych kolorów na mokrej palecie:

1. Kolory Bazowe (Flesh Base)

To Twój punkt wyjścia i fundament. Odcienie bazowe w tym zestawie mają idealnie zbalansowaną, neutralną tonację ludzkiej skóry. Nie są ani zbyt "świnkowo-różowe", ani chorobliwie żółte, co w tańszych farbach bywa zmorą.

    • Zastosowanie: Kładziesz to jako pierwszą, solidną warstwę (najlepiej na szary lub czarno-biały podkład zenitalny). Baza Trzeciej Generacji świetnie kryje, co pozwala szybko ustalić ogólny ton karnacji żołnierza bez zalewania detali rzeźby.

2. Cienie (Shadow / Dark Shadow)

To tutaj budujesz dramatyzm i osadzasz twarz w brutalnych realiach pola walki. AK postawiło na tony ziemiste, wpadające nieco w ciepłe, zgaszone brązy, a w najciemniejszych partiach subtelnie wpadające w fiolet/bordo.

    • Zastosowanie: Rozcieńczasz je mocniej (do konsystencji brudnej wody) i wpuszczasz w zakamarki: pod linię hełmu lub furażerki, w oczodoły, pod kości policzkowe, pod dolną wargę i na linię żuchwy.
W skali 1:35 musisz minimalnie przerysować te cienie, żeby rysy twarzy były czytelnie odcięte od bryły, gdy model stoi na półce.

3. Rozjaśnienia (Light Flesh / Highlight)

Skrajnie jasne odcienie, które w słoiczku mogą wydawać się wręcz białawe lub kościosłoniowe,
ale po wyschnięciu zachowują tę niezbędną kroplę "cielistości".

    • Zastosowanie: Służą do wyciągania detali i wolumetrii. Aplikujesz je punktowo na najwyższe partie anatomii: grzbiet nosa, łuki brwiowe, szczyty kości policzkowych i czubek brody. Dzięki ekstremalnemu matowi żywicy 3G, te rozjaśnienia się nie świecą, dając genialny efekt naturalnej, suchej i matowej skóry wystawionej na ostre słońce.

4. Tony Ożywiające (Reddish/Glaze Tones)

Dobra paleta do inkarnacji zawsze posiada odcień przełamany głęboką czerwienią lub ciepłym różem, który służy do przełamywania monotonii.

    • Zastosowanie: To jest ten warsztatowy "sekretny składnik", który sprawia, że plastik zaczyna oddychać. Używasz go jako ekstremalnie rzadkiego laserunku (glaze'a). Delikatnie "smyrasz" nim policzki, nos (szczególnie u weteranów na froncie wschodnim, smaganych wiatrem i mrozem),
knykcie dłoni zaciśniętych na włazie i dolną wargę. To przywraca krążenie krwi pod namalowaną warstwą.

Pytasz o rozcieńczalnik... Słuchajcie, to jest pytanie, które na forach modelarskich wywołało więcej wojen i banów niż wszystkie dyskusje o właściwym odcieniu niemieckiej szarości pancernej razem wzięte.

Z farbami AK 3rd Generation – a to właśnie ta chemia siedzi w słoiczkach zestawu AK11621 – sprawa wygląda tak, że ta nowa żywiczna baza nie wybacza radosnej twórczości młodego chemika.

Oto co konkretnie musisz postawić na blacie:

1. Dedykowana chemia: AK11500

Jeśli musisz farbę mocniej rozbić, potrzebujesz wydłużyć jej czas schnięcia (bo na czubku cienkiego pędzla potrafi złapać w ułamek sekundy) albo chcesz przepuścić bazę przez aerograf, to na stół wjeżdża tylko jeden, słuszny zawodnik:

  • AK Interactive 3rd Generation Thinner (kod: AK11500)

To jest dedykowany specyfik, który nie łamie struktury tej żywicy. Kiedyś, w czasach modelarskiej młodości, byłem cwaniakiem, chciałem przycebulić i lałem do akryli różne warsztatowe wynalazki: wódkę, płyn do szyb, zmywacz do paznokci. Efekt? Farba ścinała się w aerografie w gluta przypominającego zepsuty twaróg, a zeskrobywanie tego z igły zajmowało mi więcej czasu,
niż zaprojektowanie w 3D i wydrukowanie całego stojaka do malowania modeli. Bierz AK11500.
Jedna butelka starczy Ci na lata robienia twarzy.

2. Praca pędzlem (Mokra paleta)

Pamiętaj o jednym – jeśli operujesz pędzlem na mokrej palecie (a przy figurkach w 1:35 inaczej się nie da, jeśli to ma wyglądać ludzko), głównym rozcieńczalnikiem jest... zwykła woda. Taka z kranu, ewentualnie demineralizowana, jeśli masz u siebie w rurach sam kamień. Kropelka wody genialnie upłynnia ten akryl i pozwala budować te wszystkie niesamowite, półprzezroczyste cienie pod oczami.

3. Tego unikaj jak ognia!

  • Wszelkie "Leveling Thinnery" (np. żółta nakrętka od Mr. Hobby) – kochamy je do lakierów i podkładów, ale te akryle od AK po prostu się w nich zwarzą.

  • Nitro, spirytus, zmywacze WAMOD – to służy wyłącznie do brutalnego czyszczenia sprzętu na koniec dnia, chyba że masz fantazję stopić swojemu figurantowi plastikową twarz.

Słowo z warsztatu na koniec.

Kluczem do sukcesu z kolorami z tego zestawu jest praca na półprzezroczystych warstwach.
Nigdy nie kładź ekstremalnych cieni i świateł bezpośrednio ze słoiczka obok siebie. Zawsze mieszaj na palecie kolor bazowy z cieniem oraz bazowy z rozjaśnieniem, budując płynne mosty tonalne.
Akryle z serii 3G od AK Interactive wybaczają bardzo wiele, ale zdecydowanie kochają mokrą paletę i precyzyjną pracę warstwami!. Figurkowcem jestem raczej marnym, albo mi te "gnidy" wychodzą zezowate, albo uśmiechnięte, ale ten zestaw to był strzał w dziesiątkę.




Polecam z czystym sumieniem.




poniedziałek, 20 lipca 2026

AK Interactive AK 557 - malowanie gąsienic

 

Kiedy masz już ogarnięty temat podkładu i przyczepności, można przejść do właściwego malowania.
I tu na scenę wkracza zestaw AK Interactive AK 557 Tracks & Wheels.
Z punktu widzenia warsztatu 1:35, malowanie układu jezdnego – czy to w klasycznym T-54,
czy w zachodnich konstrukcjach – to zawsze żmudny proces. Zamiast tracić czas na mieszanie idealnego "gumowego czarnego" z podstawowych kolorów, wielu modelarzy sięga po gotowce.
Ten konkretny zestaw AK (choć powoli wypierany z rynku przez nowszą generację farb 3Gen)
to klasyk, który wciąż zalega w wielu modelarskich szafkach.
Oto spojrzenie na to, co kryje to pudełko i jak wyciągnąć z niego maksimum możliwości.

Co znajdziemy w środku?

Zestaw składa się z 6 buteleczek o pojemności 17 ml z zakraplaczem. Są to farby akrylowe:

  • AK-719 Satin Black: Klasyczna satynowa czerń, rzadko używana w czystej postaci na pancerce, ale przydatna do detali.
  • AK-720 Rubber / Tires: Absolutny hit. Off-black, czyli ciemnografitowy, złamany odcień czerni. Opona czy bandaż koła nośnego pomalowany czystą czernią wygląda sztucznie; ten kolor daje idealny efekt wulkanizowanej gumy.
  • AK-721 Rusty Tracks: Rdzawy brąz z czerwonawym tonem, świetny do wyciągania starych nalotów na gąsienicach.
  • AK-722 Dark Tracks: Bardzo ciemny brąz. To jest Twój "wół roboczy" – idealny kolor bazowy dla stali, która przeszła swoje w błocie i wodzie.
  • AK-723 Dust oraz AK-724 Dry Light Mud: Dwa jasne, ziemiste odcienie do budowania pierwszych warstw kurzu i zaschniętego błota.

Zalety:

To zestaw kompletny pod względem tonacji. Kolory są dobrane perfekcyjnie – od bazy, przez detale (guma), aż po pierwsze etapy weatheringu. Mając zmontowane długie gąsienice (szczególnie te pracujące), wrzucenie ich na własnoręcznie zaprojektowany w SketchUpie i wydrukowany z żywicy stojak malarski niesamowicie ułatwia pracę. Wtedy wystarczy naładować aerograf kolejnymi kolorami z tego zestawu i malować bez brudzenia rąk.

Wady:

Jest to starsza generacja akryli AK (nie mylić z najnowszą serią 3Gen z czarnymi nakrętkami, która ma poprawioną formułę). Wymagają one nieco uwagi przy malowaniu aerografem – lubią przysychać na iglicy przy zbyt dużym ciśnieniu. Warto je dobrze rozcieńczyć dedykowanym thinnerem AK i dodać kropelkę opóźniacza (retardera). Jeśli chodzi o malowanie pędzlem detali (np. bandaży kół),
farba z zestawu AK 557 może wymagać kilku bardzo cienkich warstw, by nie zostawić smug.

Opis zastosowania – Krok po Kroku

Jak wykorzystać ten zestaw w wieloetapowym procesie wykańczania układu jezdnego?

  1. Baza na gąsienice: Po użyciu podkładu (np. wspomnianej wcześniej Tamiyi 87152
    na winyle),wlej do aerografu AK-722 Dark Tracks. Pokryj równomiernie cały pasek gąsienic.
    Ten ciemny brąz imituje utlenioną, brudną stal i stanowi idealne tło, na którym rdza i błoto będą dobrze kontrastować.

  2. Rdzewienie: Mocno rozcieńcz AK-721 Rusty Tracks (do konsystencji niemalże brudnej wody).

  3. Nanieś aerografem punktowo w zagłębieniach ogniw, albo "wetrzyj" pędzlem metodą pół-suchego pędzla na krawędziach, żeby zróżnicować powierzchnię bazy.

  4. Bandaże kół (Gumy): Kiedy pomalujesz koła jezdne w kolorze kamuflażu czołgu, weź precyzyjny pędzelek i użyj AK-720 Rubber / Tires na elementach gumowych. Farba schnie do ładnego, głębokiego matu.

  5. Błoto i Kurz (Akrylowa baza): Użyj farb Dust (723) i Dry Light Mud (724). Rozcieńcz je mocno
    i "mgiełką" z aerografu nałóż na dolne partie kadłuba oraz w zakamarki gąsienic.

Uwaga: To są akryle. Zrobią doskonałą "kolorystyczną bazę", ale nie stworzą struktury przestrzennej. Prawdziwe, grube błoto czy przestrzenny kurz zrobisz na kolejnym etapie, używając specyfików emaliowych (np. z serii AK Enamel) i suchych pigmentów wcieranych w model.

Zestaw AK 557 to bardzo logicznie poukładana paleta. Zamiast otwierać dziesięć słoiczków z różnych parafii, masz wszystko pod ręką do stworzenia przekonującego, stalowo-gumowo-brudnego fundamentu pod ostateczny weathering układu jezdnego.


Polecam z czystym sumieniem.



niedziela, 19 lipca 2026

Tamiya Primer - malowanie gąsienic

 


Z cyklu "muszę to mieć", zakupiłem już dość dawno zaraz po tym jak pojawił się ten specyfik w ofercie Tamiyi jakiś rok temu i .... jestem bardzo zadowolony. Wreszcie mogę coś o nim napisać.

Każdy, kto zajmuje się pancerką, wie, że łączenie różnych materiałów to chleb powszedni. Czasami na warsztacie ląduje klasyk w rodzaju T-54, gdzie obok standardowego polistyrenu pojawiają się gumowe lub winylowe gąsienice, miękkie wężyki, wszechobecne polycapy czy nawet detale z elastycznych żywic z drukarki 3D. Tu właśnie wkracza Tamiya 87152 Primer for Nylon & Polipropylene.

Czym jest Tamiya 87152?

To specjalistyczny, płynny podkład, stworzony wyłącznie po to, by rozwiązać jeden z największych koszmarów modelarza: brak przyczepności farby do tworzyw o niskiej energii powierzchniowej.

Zwykły surfacer czy podkład akrylowy łuszczy się z nylonu, polipropylenu (PP) czy polietylenu (PE) przy najmniejszym wygięciu. Tamiya 87152 działa jak agresywny promotor adhezji – wżera się w mikropory elastycznych plastików, tworząc stabilną bazę pod właściwe malowanie z użyciem aerografu lub pędzla.

Główne zalety i wady w pancerce 1:35

Zalety:

  • Zwiększona przyczepność: Koniec z odpryskującą farbą z "gumisiów" (winylowych gąsienic) podczas zakładania ich na koła napędowe.

  • Wielozadaniowość: Świetnie sprawdza się nie tylko przy fabrycznych winylach, ale też przy elementach drukowanych w 3D z żywic typu flex lub tough, które bywają oporne na standardowe podkłady.

Wady:

  • Agresywna chemia: Śmierdzi. To produkt na bazie mocnych rozpuszczalników, więc dobra wentylacja warsztatu to podstawa.

  • To nie jest surfacer: Ten primer nie wypełnia rys i nie wyrównuje powierzchni. Jest przezroczysty / półprzezroczysty i służy wyłącznie jako warstwa sczepna. Po wyschnięciu daje błyszczącą powierzchnię. Na niego i tak musisz położyć właściwy podkład (np. szary Tamiya Surface Primer lub Mr. Surfacer) albo bezpośrednio farbę bazową.

Jak tego używać? (Instrukcja krok po kroku)

Kiedy przygotowujesz się do wieloetapowego malowania i weatheringu, ten primer wymaga nieco innego traktowania niż klasyczne podkłady.

1. Odtłuszczanie (Absolutny fundament) Elastyczne gąsienice i polycapy prosto z pudła są często pokryte tłustym środkiem antyadhezyjnym z form wtryskowych. Umycie ich w letniej wodzie z płynem do naczyń (lub delikatne przetarcie zmywaczem wamodu/benzyną ekstrakcyjną, jeśli tworzywo na to pozwala) to krok zerowy. Jeśli pominiesz ten etap, Tamiya 87152 zamknie brud pod spodem,
a farba i tak zejdzie.

2. Stabilizacja elementów Zanim zaczniesz, zamocuj wiotkie elementy. Wrzucenie długich gąsienic czy małych, elastycznych wężyków na dedykowany stojak malarski bardzo ułatwia sprawę – unikniesz dotykania palcami powierzchni zaraz po nałożeniu chemii.

3. Aplikacja

  • Bardzo prosta, primer sprzedawany jest w formie sprayu, nanosimy z odległości około 15-20 cm równo po całej powierzchni elementów dbając o równą warstwę bez zacieków. 

4. Schnięcie i kolejne warstwy Odczekaj kilkanaście do kilkudziesięciu minut. Tworzywo zrobi się lekko matowe/tępe w dotyku. Teraz możesz bezpiecznie załadować aerograf właściwym podkładem (np. tlenkowym podkładem pod czołg) i kontynuować standardowe techniki – nakładać bazy akrylowe, lakiery bezbarwne, a potem filtry, washe i pigmenty.

Werdykt

Dla modelarza budującego pancerkę 1:35, Tamiya 87152 to specyfik z kategorii "nie używam codziennie, ale jak trzeba, to ratuje życie". Znacznie ułatwia proces malowania pojazdów, w których gąsienice lub osłony jarzma działa są odlane z problematycznych, elastycznych polimerów.
To doskonałe uzupełnienie warsztatu obok tradycyjnych surfacerów, pozwalające uniknąć frustracji na końcowych etapach brudzenia modelu.

Polecam z czystym sumieniem.



poniedziałek, 13 lipca 2026

Syryjczyk - malowanie gąsienic.

 



Podczas prac nad „Syryjczykiem” (T-54 w malowaniu armii syryjskiej) zrezygnowałem z dołączonych do zestawu gąsienic winylowych (tzw. „gumisiów”) na rzecz aftermarketowych ogniwek wtryskowych. Celem było uzyskanie bardziej realistycznego detalu oraz naturalnego ułożenia i zwisu (tzw. saggingu).

Mój wybór padł na zestaw firmy MiniArt (nr kat. 37048), dedykowany do rodziny czołgów :
T-54/T-55/T-62. Jakość wyprasek pozytywnie zaskakuje – odlewy są ostre, a po wycięciu z ramek ślady po wypychaczach i szwy podziału formy wymagały jedynie minimalnej obróbki kosmetycznej skalpelem i materiałem ściernym. Schemat montażu na rewersie pudełka jest czytelny i w zupełności wystarczający.

Samo składanie przebiegło bezproblemowo, ogniwa cechują się świetnym spasowaniem.
Metodyka montażu wyglądała następująco: najpierw połączyłem ogniwa „na sucho”, uformowałem
z nich pasy bezpośrednio na układzie jezdnym modelu, ustalając odpowiedni naciąg, a następnie punktowo „złapałem” kluczowe miejsca klejem cyjanoakrylowym (CA). W kolejnym kroku, pracując partiami, zapuszczałem łączenia penetrującym klejem do polistyrenu (Tamiya Extra Thin), w pełni wykorzystując zjawisko kapilarne.

Przed etapem malarskim zmontowane taśmy gąsienic zostały odtłuszczone w płynie do naczyń i dokładnie osuszone. Jako podkład zastosowałem szary Tamiya Liquid Surface Primer (87075),
który dał solidną bazę pod kolejne warstwy.

Warstwa bazowa to akryl Tamiya XF-52 (Flat Earth). Aby uniknąć monotonii jednorodnego koloru i zróżnicować powierzchnię (tzw. mottling), naniosłem miejscowo nieregularne plamy mieszanki XF-52
z XF-64 (Red Brown). Kolejnym etapem była symulacja przetarć i polerowania metalu w punktach styku z podłożem, bandażami kół nośnych i zębami kół napędowych. Użyłem tu klasycznej techniki suchego pędzla (drybrush), aplikując Tamiya XF-56 (Metallic Grey), a w najbardziej wyeksponowanych miejscach rozjaśniając go Tamiya X-11 (Chrome Silver). Efekt nagiej, wypolerowanej stali na grzebieniach i krawędziach podbiłem dodatkowo miękkim ołówkiem grafitowym oraz metalicznym pigmentem z palety AK Interactive.

Całość zabezpieczyłem warstwą lakieru błyszczącego (sprawdzony w bojach Sidolux), tworząc idealnie gładką powierzchnię pod wash. Do podkreślenia detali przestrzennych i nadania głębi (pin wash) wykorzystałem emalie Tamiya Panel Line Accent Color w odcieniach Black oraz Dark Brown.
Nadmiar usunąłem patyczkami higienicznymi, a w przygotowaną powierzchnię wtarłem kompozycję pigmentów MIG-a w odcieniach ziemistych, szarych i brązowych. Całość utrwaliłem i zblendowałem
za pomocą White Spiritu.

Na sam koniec powierzchnia została zunifikowana satynowym werniksem Humbrola, po czym zwaloryzowane gąsienice ostatecznie trafiły na układ jezdny modelu.







Jak wyszło? Ocenę pozostawiam kolegom po fachu.


piątek, 10 lipca 2026