czwartek, 5 grudnia 2013

Malowanie tanków lub tankowanie malarza.

A co mi tam, a popisze sobie trochę o tym, na czym się znać za bardzo nie znam. Zaraz się zlecą ortodoksi w tym temacie, by wszystkie błędy, jakie popełniłem mi wyłożyć. A w .... ich mam :). Choć może w końcu skłonię kogoś, by się tu odezwał. Czyli będzie o modelarstwie "cichych głupków", znaczy tych, co się bawią w klejenie czołgów i samolocików z plastiku. A raczej o malowaniu. Nie jestem mistrzem w temacie, powiem więcej moje modelarstwo plastikowe zatrzymało się na etapie sprzed lat blisko dwudziestu, oj wtedy kleiłem może nie jak wściekły, ale kleiłem. Teraz z doskoku, zima idzie, więc coś sobie tam pomajstruję. Techniki wszak i narzędzia mocno się zmieniły przez ten czas, dostępna obecnie chemia bardzo ułatwia całą zabawę. A ja cały czas siedzę w przeszłości. Cóż to tytułem wstępu, teraz trochę o malowaniu. Skłoniło mnie do napisania tego kilka maili, które dostałem. Co dziwne, są osobnicy, którym się moje czołgi spodobały i zadają mi pytanie jak takowe efekty uzyskać. Mógłbym odesłać do for, do całej masy literatury i wydawnictw dla modelarzy plastikowych, których jako RC-maniak im zazdroszczę. Ale napiszę trochę o moich chyba już historycznych w tym temacie doświadczeniach. Posklejać model to jedno, pomalować go tak by choć trochę przypominał prawdziwego "tanka", to już inny temat. Technik malarskich jest cała kupa, modelarzy plastikowych kupa jeszcze większa. Każdy kolejny model to doświadczenie, to nauka, to odkrywanie. I tak jest w moim przypadku. Na przykładzie T-72 M pokażę jak jak to robię, czy robię dobrze ?, czy efekt uzyskany jest prawidłowy ?. Trudno mi obiektywnie na to odpowiedzieć, istotnym, że daje mi to masę zabawy i frajdy. Kleję "na półkę", kleję "z pudełka" i kleję dla siebie.

T-72M w malowaniu armii radzieckiej. Stary model Italerii z całą masą błędów.

Zabawę rozpoczynam od nałożenia szarego podkładu na cały model, po czym maluje całość na kolor podstawowy.
T-72M Italerii

Wcześniej malowałem koła i "gąski" ( o malowaniu gąsek innym razem ). Po wyschnięciu całości model rozjaśniam w miejscach wypukłych takich jak wieża, błotniki, kanistry i przyciemniam w miejscach wklęsłych. Warto zbierać fotografie sprzętu, przyglądać się jak na oryginale wygląda gra świateł. Przyciemnienia i rozjaśnienia robię kolorem bazowym mieszanym z kolorem białym i ciemnoszarym.
W następnym kroku pomalowałem fartuchy gumowe i obsadę działa i w niektórych miejscach jeszcze bardziej przyciemniłem całość. Na tym etapie wygląda to mało naturalnie, przejścia są zbyt ostre. Zostaną one jednak zredukowane w późniejszym czasie z pomocą filtrów.

T-72M Italerii

W widoku z góry widać dokładnie, gdzie model był rozjaśniany, a gdzie przyciemniany. 

T-72M Italerii

Po tych operacjach całość pokrywam warstwą SIDOLUXU. Po wyschnięciu kładę filtr z farby artystycznej i benzyny lakowej. Używam kolorów szarych, ziemistych z dodatkiem zieleni. Zadaniem tego filtra jest "spłycić" właśnie te wcześniejsze przejścia. Filtr nakładam szerokim pędzlem o miękkim włosiu, model nim praktycznie ocieka. Po wyschnięciu pryskam SIDOLUXEM i zabieram się za wszelkie szczeliny i wgłębienia. Tutaj stosuję znów filtr, ale o większej ilości farby w stosunku do benzyny. Zalewam te miejsca i po lekkim przeschnięciu nadmiar wycieram wacikami. Zwracam uwagę na uwydatnienie wlotów i kratek do silnika.

T-72M Italerii

Osłona jarzma wieży malowana, rozjaśniania i przyciemniana metodą suchego pędzla. Pomalowałem też granaty dymne i reflektory. SIDOLUX na całość i kładę kolejny filtr, który ma wszystko ze sobą "zlać".

T-72M Italerii

Teraz zabieram się za zadrapania, uszkodzenia farby, ślady wycieków i rdzę. Wszystkie te efekty uzyskuję pędzelkiem OO. W przypadku zadrapań próbuję uzyskać efekt naruszenia wierzchniej farby tak by odsłoniła podkład. W przypadku tego modelu użyłem barwy jasno zielonej. Chcąc uzyskać efekt rdzy, dodatkowo maluje bardzo cienką obwódkę kolorem rdzawym i ewentualnie w samym środku kładę jakiś metalizer, by pokazać gołą blachę. Czasami jest to sam metalizer lub kolor szary wymieszany z aluminiowym kładzione metodą suchego pędzla. Załamania i otarcia na ostrych krawędziach, skrzynkach amunicyjnych, krawędziach kanistrów uzyskuje miękkim  ołówkiem i srebrna kredką. Na to znów kładę SIDOLUX.

T-72M Italerii

Teraz nakładam kalkomanię i zaczynam model brudzić. Brudzenie uzyskuje w niektórych miejscach aerografem a podwozie, gąsienice, koła brudzę suchymi pastelami. Wszystko to jest zależne od charakteru modelu, jaki chcę w danym momencie uzyskać. To miała być sylwetka siedemdziesiątki dwójki wyeksploatowanej, po przejściach, po powrocie z poligonu. Brudzenie pastelami utrwalam białym spirytusem. Na samym końcu cały model maluję lakierem bezbarwnym matowym. W zależności od tego, jaki mat chcę uzyskać, używam w przypadku matu głębokiego " chropowatego" wręcz farby Humbroll.
Jeśli zaś mat ma być bardziej delikatne, wręcz satynowy, to  używam PACTRY.

T-72M Italerii

Chętnie wysłucham głosu innych, głosu rozsądku etc. Każdy model to kolejne doświadczenie, to inne podejście zależne od tego czy ma to być sylwetka "prosto z produkcji", defilady, czy też pola walki. Ważnym jest by się nie bać, by cały czas eksperymentować i się uczyć. 
Tak było w moim przypadku, washe, filtry i SIDOLUX to były jakieś kosmiczne wynalazki.
Suche pastele ?. Mijałem je z daleka. Wydawało mi się, że wystarczy tylko aluminium i suchy pędzel i jest ok. Bo nie ma niczego gorszego od stanu, gdy kolejne modele zaczynają przypominać poprzednie. Chciałem tu przy okazji podziękować Olowi, który w pewnym momencie przekonał mnie właśnie do tej odwagi i eksperymentowania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza