niedziela, 6 października 2013

Tarnogórskie Soliusy

Polataliśmy dzisiaj, może nie ostro, ale jednak.
Dzięki uprzejmości Zbyszka zamieszczam filmik Jego autorstwa.


Su-26 - halówka, dalsza część prezentacji.

Dalsza część prezentacji modelu po wczorajszej zapowiedzi. W skład zestawu, który otrzymałem wchodzi :

  • stosowna garść prętów węglowych
  • elementy wycinanki z EPP w ilości sztuk dwunastu ( słownie : 12 )
  • woreczek z elementami węglowymi typu orczyki
Brak łoża, sam se je zrobię, a co ? Kółka pewnie też sam wystrugam. Pędzić to cudo u mnie będzie .... silnik. Nie pamiętam już producenta, bo nie ma na nim naklejek, ale chyba jest to jakoweś Turnigy, waga tej pastylki to 22,2 g. Regler 10A Turnigy. Serwa zapodam normalne 9-cio gramowe. Nie wiem w jakiej wadze się zmieszczę, założyłem sobie 130 g do lotu. Silnik przemierzony na hamowni dawał na pakiecie 2S ok 300 g ciągu, pobór prądu ok 6A. Wszystko to na pomarańczowym GWS-ie 8x4.









sobota, 5 października 2013

Su-26 - halówka.

Spieszę donieść, że dotarł do mnie nowy model.
Zapowiadany od jakiegoś czasu przez firmę Flying-Dog : http://www.flying-dog.co.uk halowy model Su-26.
Konstruktor modelu : Andy Whitehead.
Projekt malowania, kolorystyki etc : Tomasz Motyl "Motylasty", czyli ja sam.
Producent :  Flying-Dog & Grape
Model będzie produkowany w dwóch wersjach : wersja EPP i wersja AeroDepronowa.
Jestem w posiadaniu jednego z prototypów, czy też raczej modeli przedprodukcyjnych. Jak tylko skończę walkę ze Zlinem zabieram się za tego płaszczaka.





Dziewczyny dzięki :)

Odmienne stany świadomości.

Wydawało mi się, ze widziałem już różne rzeczy, oczywiście w temacie modelarstwa.
Rzeczy różne głównie w zakresie budowy modeli,zastosowanych materiałów, technik. Jednak to co zobaczyłem u braci ze wschodu niejako wywaliło mnie z fotela. Modele cięte ze styroduru nie są żadną nowością, ot materiał , powiedziałbym bardzo daleki i młodszy kuzyn styropianu. Wzorcem dla mnie w takiej budowie jest Papa Kilowatt http://papykilowatt.free.fr/
Jego podejście jest raczej tradycyjne, proste formy, model, czy też dany element kształtowany z minimalnej ilości elementów. Zupełnie inne podejście widać na stronie : http://www.bukvorez.ru/
Modele cięte z maksymalnej ilości drobnych części, bardziej to przypomina puzzle :)
Ceny tych wycinanek też niczego sobie. Zapraszam maniaków "pianek" do zerknięcia do źródła, ja sam pozwalam sobie , a myślę ze autorzy nie będą mi tego mieli za złe na zamieszczenie kilku fotek ich dzieł.





Zapraszam do spojrzenia.

środa, 2 października 2013

Dalsza walka ze Zlinem i ze ... sobą.

Jako że mechanik samochodowy, co to mi furę naprawia kolejnymi telefonami mnie o zawał chce doprowadzić, to w celu odreagowania i z chęci pozbycia się w sobie zamiarów morderczych we mnie drzemiących, a ku niemu kierowanych trochę przy Zlinie pogmerałem.
A pogmerałem przy kabince, podwoziu tylnym i zbliżam się wielkimi krokami do gmerania przy reszcie.
Model ten coraz bardziej mi się podoba, korci mnie maksymalne umakietowienie, o ile w ogóle da się umakietowić EPP. A może o jakieś wyposażenie kabinki mu zrobię. Natenczas fotki z wczorajszej walki.





niedziela, 29 września 2013

Latanie w golfie.

Na zaproszenie zapraszających udaliśmy się dzisiaj całą ekipą TARNOGÓRSKICH LATAWCÓW  na gościnne występy w mieście że nie powiem Bytomiu. Impreza  odbywała się na terenie pól golfowych "Srebrne Stawy". Pogoda jak na zamówienie, publiczność dopisała, były zabawy z kijami golfowymi, były zawody latawcowe, było kilku muzykantów, zresztą grali bardzo fajnie. AA kiełbasa też była z grilla z kiszonym ogórem zresztą. Polataliśmy trochę ESAMI, motoszybowcami, Zbychu wszystko pięknie filmował z góry i największym wzięciem cieszyły się jego gogle FPV, praktycznie cały czas kolejka by trochę popatrzeć. Piotr pośmigał quadrokopterem. Ale najlepsza była .... trawa. Dla mnie coś fantastycznego, równa jak ....... i wysoka na całe 3 mm.
A co jest w golfie najważniejsze ? .
Otóż najważniejszym jest w golfie to, by gumka nie uwierała w kark.
Super popołudnie.










piątek, 27 września 2013

Zlin Z-50 walki część dalsza.

Dalsza część walki ze Zlinkiem. Kadłub już powiedzmy złożony. Teraz mnie czeka dopasowanie kabinki, wyposażenie w serwa, silnik. Prace wykończeniowe typu zastrzały pod usterzeniem, podwozie i wreszcie malowanie. Dnia wczorajszego dotarła też do mnie paczka z przedprodukcyjnym modelem halowym SU.
Foty Suki za jakiś czas. Wątek o budowie Zlina uzupełniony : http://motylasty.pl/totozlin.html

Nowe fotki dla zachęty.





Byle do końca.

czwartek, 26 września 2013

Zlin Z-50 - budowa modelu ruszyła.

Owoż donieść mi gawiedzi przyszło, iż budowa zapowiadanego zestawu Zlina Z-50 ruszyła, powiem więcej idzie nawet pełną parą. W modelu robię trochę poprawek, Marka - autora prototypu oszczędzać nijak nie  mam zamiaru i jak jeno się natknę na jakoweś błędy, wytknę jak nic. A na razie Marka pozdrawiam.
Przy okazji też zastanawiam się, czy całości mych netowych dokonań nie przenieść na ten blog. Pisanie na dwóch stronach powoli zaczyna być męczące.
Parę fotek z budowy :





Pełna relacja, a raczej jej początek pod adresem http://motylasty.pl/totozlin.html
Z biegiem dni pojawiać się tam będą kolejne fotki i opis. Myślę, że w przeciągu około dwóch, no powiedzmy trzech tygodni uda mi się zakończyć relację i dokonać oblotu. Tym bardziej, że w kolejce czekają nowe "cuda-wianki".

środa, 18 września 2013

Fotograficznie - atmosfera

Zastanawiałem się na ile nie ingerując w treść, a jedynie gmerając w formie jestem w stanie zmienić, czy też może raczej wpłynąć na odbiór obrazu. Nie wiem na ile ów eksperyment mi się udał. Chętnie wysłucham głosów innych, o ile ci inni się odezwą. Cały czas jak widzę,  piszę chyba jedynie dla samego siebie. Posłużyłem się jedną fotografią, dość trywialną zresztą, ot ruiny kiedyś "złapane" w obiektyw w trakcie wędrówek po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To samo ujęcie. Oczywiście można sfotografować to samo drzewo, raz latem, raz jesienią, zimą i wiosną. Pora roku, światło, cień, kolor zmienią sposób postrzegania. Chodziło mi jednak o coś innego, o wydobycie, czy też może zasygnalizowanie uczuć bardziej przyziemnych, uczuć typu złość, radość, strach etc. Wdzięczny będę za ocenę, krytykę.









poniedziałek, 16 września 2013

Dwa razy się nie wchodzi - ciąg dalszy.

Skończyłem gada, powiem więcej skończyłem, oblatałem, okleiłem, polatałem i jestem..... mega zadowolony. Pomny doświadczeń z poprzednim Soliusem w odruchu pierwotnym chciałem wprowadzić kilka zmian, może nawet istotnych. A to wklejenie w natarcie pręta węglowego celem owegoż natarcia wzmocnienia, a to klap dorobienie. Ostudziłem jednak swe zapały, wszak pogoda jeszcze powiedzmy lotna, czasu u mnie nie za wiele. W sumie prace nad modelem skończyłem w ciągu pięciu dni, no może bardziej długich wieczorów.

Wprowadzone usprawnienia i zmiany w stosunku do modelu poprzedniego :
  • zdania jednak nie zmieniam, uważam nadal, że sposób mocowania serw w ogonie, a raczej późniejszy mało komfortowy dostęp do nich to masakra, znów poszerzałem otwory pod okablowanie., 
  • wzmocniłem krawędź natarcia statecznika pionowego poprzez wklejenie pręta szklanego,
  • usztywniłem kadłub w części przedniej wklejając łącznik plastikowy i balsową podłogę pod regler,
  • tym razem do klejenia całości zastosowałem UHU POR wspomagany CA - bardzo trafna kombinacja
  • krawędzie natarcia oraz spód kadłuba wzmocniłem oklejając taśmą TESA ( Castorama ) 
Jako napęd zastosowałem Turnigy 3536 1300 kv z łopatami 10x6, ta konfiguracja na siłowni dawała pobór prądu w szczycie ok 46 A oraz ciąg statyczny ok 1600. Przy wadze modelu do lotu ok 1330 g. ideał.
Model od dołu został dodatkowo prócz naklejek fabrycznych oklejony foliami Oracal celem odróżnienia dolnej od górnej powierzchni. Tutaj moja mała dygresja, o ile EasyGlidera tej samej firmy dało się bez problemu malować MOTIPAMI, to tym razem malowanie odpada. Jak widzę samo tworzywo, z którego "lali" ten model w dotyku różni się od gliderowego. Pomimo tego, że przed malowaniem mocno model odtłuściłem acetonem próby malowania zarówno MOTIPEM jak i TAMIYAMI spełzły na niczym.
Farby przy byle dotyku odchodzą dosłownie płatami. Jedynie jakoś udało mi się pomalować od środka kabinkę. Wszak jest zaklejona, więc kontaktu z nią nie ma :)
Polatałem ostro, ale o wrażeniach z latania następnym razem.