środa, 25 listopada 2015

Challenger 1 Mk.3 - kontynuacja cz.2

Gościa, który mnie namówił na zakup tego modelu to bym najchętniej ....%^(%#^(%^@$%
To jakaś masakra, w normalnym tempie model stałby już w gablotce. Poświęcam mu około dwóch godzin każdego wieczora i powoli zaczynam wątpić. Celem zwiększenia swego "doła" obejrzałem sobie jeszcze Tamiyowy oryginał. Nie ma co porównywać. Firma Lee chyba wzięła wyrób Tamiyi, odbiła w gipsie i na tej podstawie wyprodukowała egzemplarz z którym ja się męczę.
Każda jedna cześć wymaga poprawek, szlifowania, szpachlowania itd. Plastik to jakaś porażka, dosłownie rozpada się w rękach, nic do niczego nie pasuje, otwory montażowe albo zalane, albo nie dolane, albo przesunięte. No ale dość narzekania, powoli jadę do przodu. Miałem zamiar na podstawie dostępnych fotografii trochę go zwaloryzować, podorabiać elementy z drutu, blachy i inne takie, ale odpuściłem. Skończyć, pomalować i odstawić, zero modelarstwa, typowe sklejactwo z pudełka. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak.

Challenger 1 MK 3Challenger 1 MK 3


Challenger 1 MK 3Challenger 1 MK 3


SCUD Dragona razem z blachami na mnie łypie swymi ślepiami. :), ze nie wspomnę o innych modelach.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza