Bądźmy ze sobą szczerzy – po kilkudziesięciu latach przy warsztacie, wzrok już nie ten co w czasach, gdy pierwsze modele składało się niemal po omacku. Kiedyś detale malowałem praktycznie z zamkniętymi oczami, dziś... no cóż, dziś bez dobrego wspomagania optycznego montaż fototrawionych siatek nadsilnikowych w skali 1:35 przypominałby próbę nawleczenia igły w rękawicach spawalniczych.
Lightweight Headband Magnifier with 4 Lenses (kod: T14001). Po pierwszych testach bojowych powiem krótko – robi robotę.
Co dostajemy w pudełku ?
Za bardzo przyzwoite pieniądze (w MojeHobby to wydatek rzędu 63
zł) Vallejo dorzuca nam zestaw, który jest w zasadzie wszystkim,
czego potrzebujemy do dłubaniny przy pancerce. Zamiast jednej,
z
definicji "uniwersalnej" (czyli do niczego) soczewki, mamy
tu system oparty na czterech wymiennych szkłach:
1.6x – Soczewka idealna do ogólnego ogarnięcia bryły, nakładania podkładu i wstępnego cieniowania (preshadingu) aerografem.
2.0x – Mój absolutny faworyt do brudzenia. Kiedy robisz odpryski metodą "na gąbkę" albo kładziesz biedronkę z olei, dokładnie widzisz obszar roboczy i wiesz, gdzie kończy się realizm,
a zaczyna radosna twórczość.2.5x i 3.5x – Tryb "mikroskop". Zarezerwowany do malowania źrenic u figurek czołgistów albo wyginania mikroskopijnych elementów z blaszek (które i tak potem często lądują na podłodze,
ale przynajmniej teraz dobrze widzę, jak mi uciekają z pęsety).
Ergonomia przy warsztacie
Największy plus tej lupy leży w jej nazwie. Lightweight
nie wzięło się znikąd – całość waży zaledwie około 160
gramów. Konstrukcja to po prostu minimalistyczna, elastyczna ramka.
Kto spędził kiedyś jednorazowo trzy godziny nad składaniem
pojedynczych ogniwek gąsienic ten wie, że ciężki sprzęt
na
głowie to katorga dla karku. Tutaj po prostu zapominasz, że masz
coś założone.
Wizjer z soczewką umieszczony jest na regulowanym zawiasie. To
banalnie proste, ale kluczowe rozwiązanie – jednym ruchem
odchylasz szkło do góry, kiedy musisz zerknąć na projekt 3D
w
komputerze, sprawdzić referencje historyczne, albo po prostu napić
się kawy.
Werdykt
Jeśli Twój warsztat to połączenie klasycznego modelarstwa,
precyzyjnego malowania i milimetrowych waloryzacji, to narzędzie po
prostu musi nadążać za Twoimi oczami. Vallejo T14001 to sprzęt,
który nie przeszkadza w pracy, ratuje wzrok i pozwala wyciągnąć
maksimum detalu z każdej "trzydziestki piątki". W
budżecie do 100 zł trudno o lepszą inwestycję w komfort klejenia.
Wasze oczy (i Wasze modele) Wam podziękują.
Od pancerki po deproniaki – elektronika pod kontrolą
Choć gąsienice i wieże czołgów to jedno, to w moim warsztacie
równie często ląduje depron.
Przy budowie kolejnego motoszybowca z
autorskiej serii ToTo, zawsze przychodzi ten moment,
w którym
rzucamy nożyk tapicerski i musimy zająć się precyzyjną
elektroniką. I tu znowu lupa Vallejo pokazuje pazur. O ile samo
wycinanie wręg nie wymaga mikroskopu, o tyle już lutowanie wtyczek
o mikroserw czy przedłużanie cienkich przewodów sygnałowych –
zdecydowanie tak.
Przy zastosowaniu soczewek 2.5x lub 3.5x kontrola punktów
lutowniczych na mikroskopijnych płytkach czy stykach zasilania to
czysta przyjemność. Dokładnie widać, czy cyna dobrze rozlała
się
po padzie i czy przypadkiem nie zrobiliśmy zimnego lutu, który
mógłby kosztować utratę modelu
w powietrzu. Lupę doceniłem też
przy dłubaniu w samych nadajnikach – niezależnie czy akurat
serwisowałem wnętrze Multiplexa, czy sprawdzałem styki w JR.
Odchylasz wizjer, lutujesz, opuszczasz, żeby skontrolować spoinę –
wszystko płynnie, bez bólu karku i bez mrużenia oczu.
Polecam z czystym sumieniem.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz