Tarnogórski Hyde Park, czyli ...... Grzybek w Parku.
Wiecie, jak zaczynają się największe katastrofy w życiu faceta? Nie od słów „musimy porozmawiać”. Nie. Zawsze zaczyna się od klasycznego: „Co? Ja nie dam rady ?!”. A zaraz potem wjeżdża nasze zaklęcie przywołujące kłopoty: „Czymaj piwo”.
Ktoś mnie ostatnio pyta: „Stary, a dałbyś radę zrobić tego naszego Grzybka na makietę dworca kolejowego?”. Ja nie zrobię Grzybka? Ja?! Czymaj piwo!
Kojarzycie Grzybka w naszym tarnogórskim parku, prawda? Kojarzysz, widzę po oczach, że za młodu tanie wino tam smakowałeś!
Dla tych, co nie wiedzą – Grzybek to nie jest zwykła altanka. To jest lokalne centrum kultury alternatywnej! Od lat wpisane w panoramę parku. Tam spotyka się absolutnie każdy. Zwykła młodzież, klienci lekkiego życia, fanatycy płynów o – powiedzmy to dyplomatycznie – konkretnej i wysokiej zawartości C2H5OH... Do tego poeci wyklęci z puszką Tatry, jacyś uliczni tancerze i – przysięgam – zdarzają się delegacje kółek gospodyń wiejskich, które chyba po prostu zgubiły drogę z dworca. Pełen przekrój społeczny! Nasz tarnogórski Hyde Park.
No, ale słowo się rzekło. Zaczynamy projekt.
Odpalam mój pojazd mechaniczny czterokołowy i ruszam na zwiad. Pełen kamuflaż i rynsztunek bojowy: aparat fotograficzny na szyi, taśma miernicza w kieszeni i tajna broń... piwo bezalkoholowe. Tak, Karmi. I tak mam słabą głowę, więc po jednym takim włącza mi się tryb nirwany i wydaje mi się, że jestem Inżynierem Karwowskim.
Parkuję, resztę trasy pokonuję pieszo – klasyczną metodą naprzemiennego machania kończynami dolnymi – i w końcu jest. Stoi on. Grzybek.
Zaczynam oględziny. Ale żeby w ogóle podejść ze sprzętem, musiałem najpierw odgruzować teren.
Tu puszka po Harnaśku, tam butelka po Soplicy... Od razu pozbierałem! Słuchajcie, makieta makietą, ale pomyślałem sobie: „Oho, wpadnie kilka dukatów z kaucji, będzie na prąd do drukarki!”.
Biznes to biznes. Wyobraźcie to sobie z boku: stoi dorosły chłop w parku. W jednej ręce bezalkoholowe, w drugiej miarka, w torbie brzęczą puszki, a on z obłędem w oczach mierzy obwód betonowego grzyba. Ludzie spacerują, patrzą na mnie i myślą: „O, sanepid przyjechał”, albo „Kurde, geodeta, znowu będą tu coś kopać!”. A ja tam po prostu w mojej pięknej głowie wizualizuję wielki plan budowlany. Dokumentacja, proces, logistyka!
Wracam w końcu do swojej oazy, do mojej jaskini modelarskiej. I tam nagle zapadła... diecezja.
Znaczy – decyzja!
Patrzę w kalendarz. Terminy gonią. Miałem to rzeźbić dłutkiem? Strugać z zapałek i wykałaczek
jak jakiś mnich z Klasztoru Kosz aliin ? Nie ma opcji, szanujmy się. Szkoda życia! Zamiast tradycji, wjechał futuryzm.
Odpalam kompa, projekt 3D w Sketchupie – pyk, pyk, myszką. Potem „Bambus” robi swoje „bzzzz, bzzzz”, trochę magii z aerografem, pędzelkiem, malowanie, wykończeniówka i cyk! Gotowe!
Założone ramy czasowe zachowane. Makieta ma swojego Grzybka. A ja? Ja udowodniłem, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Zwłaszcza, jak ktoś mi potrzyma piwo. Dziękuję bardzo!
Słyszę głosy z sali: "Oszustwo! Pójście na łatwiznę! Prawdziwy modelarz to by tego Grzybka z kory dębu wyrzeźbił tępym scyzorykiem!".
Słuchaj, przyjacielu. Jak idziesz do łazienki wrzucić brudne ciuchy do pralki, to też żona stoi nad tobą i krzyczy: "Oszustwo! Pralka automatyczna to pójście na łatwiznę! Kiedyś to się nad rzeką na tarze prało, a nie w przyciski klikało!"? Nie. Bo byś do świąt w jednych gaciach chodził.
Technologia idzie do przodu! Myślisz, że ta moja drukarka ma na panelu przycisk z napisem: "Drukuj tarnogórskiego Grzybka z menelami"? Że to się samo robi? Przecież ja tam musiałem w tym programie każdy milimetr tego betonu wirtualnym dłutem wykuć! W pocie czoła klikałem myszką, aż mi się zespół cieśni nadgarstka pogłębił! To jest ciężka praca fizyczna w XXI wieku.
Poza tym, bądźmy szczerzy. Kiedyś modelarze całymi nocami wąchali butapren w zamkniętych piwnicach i mieli po tym objawienia. Ja mam drukarkę 3D i piwo bezalkoholowe. Może mam trochę mniej kolorowych wizji podczas pracy, ale za to makieta trzyma pion! A o to przecież w budownictwie chodzi, co nie?
Użyta chemia to głównie wyroby Tamiya, AK i to wsjo.
Grzybek powstał na zlecenie Muzeum Tarnogórskiego, stanie na makiecie kolejowej w stosownym
dla niego miejscu.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz