sobota, 24 stycznia 2015

Depron i nie tylko - szlifowanie.

Festool papier ściernyWczoraj pisałem o depronie, gdzie nabyć itd. Praca z depronem w głównej mierze to jego cięcie i szlifowanie. Temat szeroki i omawiany już przeze mnie w Baterflajowymświecie.
Jednak wracam do niego, konkretnie do szlifowania, a to za sprawą znajomego.
Otóż każdy modelarz to poniekąd majsterkowicz, któremu różne techniki i narzędzie nie są obce.
A narzędzia jak wiadomo dzielimy na profesjonalne, markowe, domowe i wszelkiej maści paście produkcji skośnookiej nabywame w marketach spożywczych. Wiem, wiem, wszyscy teraz produkują u skośnookich, ale generalnie wiadomo o co chodzi.  Pracując wyrzynarką nabytą za kosmiczną cenę powiedzmy 79 zł marki JAKIEJŚ TAM marzymy o tym by popracować Boshem. Jak już mamy zielonego Bosha to nagle nasze marzenia oscylują wokół Bosha niebieskiego, czy też Black & Deckera czy też Makity.
Wszystko pięknie i ładnie, póki ktoś nie da nam popracować narzędziami prawdziwymi, a te to tylko Protool ( już zamknięty )  i Festool. I nie ma bata, jak weźmiesz raz do ręki Festoola, każda inna marka się przy nim chowa i to głęboko. Mam to szczęście, że przyjaciel mój serdeczny Leon właśnie tymi narzędziami handluje. Od razu powiem że nie jest to tekst sponsorowany :), ale jak co, to www.treknarzedzia.pl
Zainteresowanych zapraszam do wklepania w google hasła festool i poczytania o tych narzędziach.
Wracając do tematu jakoś tak przy luźnej rozmowie z Leonem wspominałem coś o szlifowaniu i Leon dał mi paczkę papieru ściernego Festoola, masz spróbuj, zobaczysz. Jakoś tak dopiero dzisiaj tę paczkę otwarłem, dosłownie jakbym dostał w pysk. Koniec z kupowaniem papieru w Praktikerach i Castoramach. Jak mówią, kto bogatemu zabroni, przestawiam się na papier Festoola, droższy, jeszcze nie wiem jak bardzo. To tak, jak tniesz depron nożykiem z ostrzem łamanym kupionym za 5 złotych. Dopiero jak kupisz nożyk Olfy dowiesz się w jakim błędzie tkwiłeś.. Kosmos, różnica niesamowita, zupełnie inna kultura pracy. Nigdy nie pomyślałbym, że w czynności tak trywialnej, jak szlifowanie balsy i depronu sam papier ma aż takie znaczenie. Do tej pory chodziłem tyłem na czworaka ze związanym nogami, tam gdzie inni jeżdżą Rolls Roycami. Takie mam odczucie. Na pewnych rzeczach nie warto oszczędzać, wszak nie wsadzisz w model o wartości kilku kilo złotych aparatury Turnigy. Z całym dla niej szacunkiem, bo nie uważam wcale że jest zła. To samo z narzędziami i innymi materiałami.
Jeśli masz okazję popracować czymś dobrym, nie zastanawiaj się, dołóż trochę kasy.
Nie dalej, jak parę dni temu spaliłem swoją już trzecią szlifierkę taśmową. Udało mi się w ciągu 6 lat wykończyć w zwykłych pracach domowych jedną firmy Macallister i dwie firmy Parkside.
Za te pieniądze miałbym dobrego Bosha. Oczywiście nie kupię do swych potrzeb Festoola, Najtańszy kosztuje tyle co cztery Boshe, a najlepszy tyle co ..... zresztą lepiej nie gadać.
Ale może pooglądam się za jakąś używką na alledrogo, albo kupię Bosha.
Wracając do wspomnianego papieru, dostałem kilka arkuszy o różnych gradacjach.
Papier przeznaczony do specjalnego uchwytu Festoola mocowanie na rzepy, uchwyt takowy czyli powiedzmy "pilnik" najpewniej sobie jutro wystrugam, nie będę kasy wywalał na oryginał, a logo Festoola sobie na tym jakoś nadrukuję. :)

1 komentarz: