niedziela, 11 stycznia 2026

Pedał modelarski

 Pedał. Tak. Normalny, faktyczny, rzeczywisty i najprawdziwszy. Pedał.


Zanim ktoś się zagotuje – spokojnie. Nie dzwonimy po prawnika, nie wzywamy Twittera, nie robimy marszu oburzonych i goownoburzy na Szajsbooku. Mówię o peda­le. Tym do naciskania nogą. Mechanicznym. Legalnym. Bez poglądów i orientacji.
Bo ja jestem prostym człowiekiem. Jak coś ma nazwę, to ją stosuję. To jest pedał. Jak młotek – młotek. Jak wiertarka – wiertarka. Jak ja w poniedziałek – wrak człowieka.
I teraz pytanie: po co mi pedał?
Otóż, drogie państwo, jeśli jesteś modelarzem, majsterkowiczem albo twórcą ludowym z YouTube’a,
to znasz ten dramat. W jednej ręce trzymasz element, w drugiej szlifierkę, a w trzeciej… no właśnie, nie masz trzeciej ręki, bo nie jesteś ośmiornicą ani politykiem.
A włącznik? Oczywiście, że od dupy strony. Zawsze. Co pokazałem na fotografiach poniżej.
Projektanci tych narzędzi muszą być ludźmi, którzy w życiu niczego nie używali. Oni projektują włączniki tak, jakby mówili:
– „A teraz, użytkowniku, pokaż swoją zręczność. Zrób jogę palców. Udowodnij, że zasługujesz na 10 tysięcy obrotów.”

Bo najpierw :
  • włącz,
  • ustaw obroty,
  • nie upuść modelu,
  • nie przewierć sobie dłoni,
  • nie zrób z palca kiełbasy krakowskiej.

A to są maszyny wysokoobrotowe. One nie startują jak diesel zimą. One idą od zera do „chirurgia plastyczna” w pół sekundy.
I często jest tak, że lepiej wpierw przyłożyć narzędzie, a dopiero potem je uruchomić.
Ale wtedy… brakuje tej jednej, magicznej kończyny. Trzeciej ręki. Albo i czwartej – zależy od poziomu stresu. Olśniło mnie, bo akurat zgarbiony zerkałem jak mi nogi śmierdzą.
Przecież maszyny do szycia tak działają!
Ręce wolne, nogi pracują, a głowa… no, głowa i tak jest zajęta myśleniem, czemu znowu coś spierd…liłem.

Proces myślowy przeszedł w proces zakupowy.

Udałem się do kościoła pod wezwaniem świetnego Castorama.
Tam, przy ołtarzu pełnym dewocjonali o duchowości elektrycznej, dokonałem wyboru,
przy wyjściu z owego kościoła uiściłem stosowną ofiarę bliską naturze wymiany handlowej,
ciężko zarobione dukaty za kabel, wtyczkę, gniazdko i przycisk dzwonkowy w wersji dla ubogich,
bez ramki, bo ramki są dla burżujów. „ A paragon to se wsadźcie „ - pomyślałem, szczęść Bosh-e.

Wróciłem do swej stajenki modelarskiej, odpaliłem mózg elektronowy, SketchUp poszedł w ruch.
Szybki szkic. Projekt pedała.  Bambus. Drukarka 3D.
W tle warstwy natury muzycznej, by przyćmić delikatny i zarazem ożywczy szelest Bambusa  Kraftwerk – „Tour de France”, bo rowery, a jak rowery to i pedały muszą być. 
Klimat jak w enerdowskim laboratorium Trabanta lat 80, tylko piwo cieplejsze, znaczy piwo normalne tylko zawarty w nim bezalkohol jakiś taki cieplejszy był.

Kolory?
Czarno-czerwone.
Żeby pasowało. Do wszystkiego.
I do… no… powiedzmy… , co najważniejsze – do wysokich czarno czerwonych szpilek Christian Loubotin😏. Jak poprosicie to fotkę wstawię.

I jak to działa?. No jak?
Ruki swabodnyje!, Ręce wolne, noga klika, narzędzie rusza wtedy, kiedy ja chcę.
Zero gimnastyki, zero stresu, zero modlitw do patrona modelarzy.
Morał?
Czasem rozwiązanie problemu nie leży w rękach. Czasem… leży pod stołem.

Pedał elektryczny modelarski.
Elementy projektowane, ramka, obudowa górna i podstawa.

Pedał elektryczny modelarski.
I wszystkie mają włączniki od dupy strony.

Pedał elektryczny modelarski.
Części składowe.

Pedał elektryczny modelarski.
Po zmontowaniu.


Dziękuję B... wiadomo za co :), dobranoc i moc pozdrowień dla środowisk ge….jowskich. 

Projektantów Proxxona, Dremela, Parksidea i innych pozdrowię, jak w końcu zamontują ten cholerny włącznik tam gdzie ma być, czyli pod palcem – no tym od grzebania w nosie.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Świat ogarnięty oczami, czyli unboxing lupy nagłownej Parkside

 Krótka o wzroku rozprawka.


Opowieść o człowieku, któremu się wydawało, który kiedyś miał wzrok… a dziś ma wspomnienia po wzroku i klasyczne niemieckie porno na słuch jedynie bierze, a tekstów w owych filmach nie za wiele.

Kiedyś widziałem tak ostro, że mogłem czytać ogłoszenia parafialne siedząc w samochodzie na parkingu przy kościele. A dzisiaj? Dzisiaj jak coś widzę wyraźnie, to znaczy, że stoi za blisko albo już mnie boli. Mój wzrok nie pogarsza się stopniowo – on po prostu odchodzi w otchłań, bez pożegnania.

Teraz patrzę na świat i zastanawiam się:
  • to jest detal czy halucynacja?
  • to jest rysa czy włos?
  • to jest kobieta w kozakach na szpilce czy baba w kaloszach?

Bo tak, mój wzrok osiągnął poziom, na którym kalosze i kozaki różnią się głównie narracją, nie obrazem. Kolor się zgadza – resztę mózg dopowie. Mózg, który sam ma już swoje lata i działa w trybie: „a, kur..., nieważne”.

W modelarstwie jest jeszcze lepiej. Tam mój wzrok nie tylko mnie oszukuje – on mnie wystawia. Siedzę, składam, patrzę… i myślę, że jest idealnie. Odkładam. Zakładam lupę. I nagle widzę, że ten model wygląda jakby był składany w trakcie podróży składem towarowym na trasie Kielce - Sosnowiec

Tradycyjne okulary? One są dziś bardziej symboliczne. Zakładam je po to, żeby oczy wiedziały, że się staram. Realnie pomagają tyle, co mówienie „no trudno” przed porażką.

Lupa stołowa? Super rozwiązanie, jeśli chcesz jednocześnie:
  • widzieć detal
  • garbić się jak znak zapytania
  • i zastanawiać się, kiedy strzelą ci plecy

Dlatego kupiłem lupę nagłowną. A właściwie… Lidl mi ją sprzedał, bo wiedział, że prędzej czy później tam trafię. Parkside. Cena uczciwa. Trochę ciężko zarobionych dukatów na to poszło.
Jakość? Ku mojemu zdziwieniu – lepsza niż moje oczy.

Zakładam to ustrojstwo i nagle… szok. Widzę.  Normalnie widzę.

Spojrzałem w lustro, faktycznie mam tych parchów na pysku trochę, a cały czas myślałem, ze to jedynie muchy. Nie „chyba”, nie „wydaje mi się”. Widzę TAK, że aż mnie to obraża.
Bo się okazuje, że problemem nie był świat. Problemem byłem ja.

Plastik solidny. Guma na czole. Guma na uszach. Nos potraktowany delikatniej niż moja samoocena po pięćdziesiątce. Organ węchny przeżył. Godność – już niekoniecznie, bo wyglądam w tym jak technik z czeskiego filmu science fiction klasy B, ale coś za coś.

Regulacji jest tyle, że mogę ustawić tę lupę dokładniej niż swoje życie. Kąt, odległość, LED – wszystko. Zakres 45–65 mm, czyli dokładnie tyle, ile dzieli moje oczy od rzeczywistości, której już nie ogarniam.
Powiększenia ?
  • 1x – „aha”.
  • 1,5x - "a o to chodziło"
  • 2x – „dobra dobra”.
  • 2,5x - "no bez flaszki nie da rady"
  • 3x – „o świety Panie w Marcepanie, kto to tak spier… lił? Aha… ja.”

I wtedy przychodzi refleksja. Ta lupa nie poprawia wzroku. Ona demaskuje. Ona pokazuje prawdę. Brutalną. Bez filtrów. Że ręce już nie te. Oczy już nie te. A precyzja? Precyzja wymaga dziś baterii AAA i modułu diodowego doświetlającego przed oczny obszar egzystencji.

Używam jej regularnie. Leży w modelarni. Zawsze pod ręką. Jest moim ostatnim bastionem godności. Bo dzięki niej mogę jeszcze udawać, że panuję nad detalem.
Ale z daleka?
Z daleka dalej mylę kalosze z kozakami na szpilce. Z daleka świat jest jak mój wzrok – pełen domysłów.
I wiecie co? Już się z tym pogodziłem.
Bo w skali 1:10 widzę perfekcyjnie.
A świat w skali 1:1… niech sobie sam założy lupę.









ToTo-32 Artu - model halowy

 



ToTo-33 Artu jest konstrukcją eksperymentalną, zaprojektowaną z myślą o lataniu akrobacyjnym, gdzie kluczowe znaczenie mają precyzja sterowania, sztywność przy niskiej masie oraz odporność konstrukcji na wielokrotne obciążenia dynamiczne. Model powstał jako próba zastosowania nowego, wcześniej przeze mnie nieużywanego materiału piankowego, który w założeniu miał połączyć elastyczność
z trwałością, istotną w intensywnym treningu figur akrobacyjnych.

Do budowy wykorzystano płytę PICHLER o grubości 3 mm. Materiał ten charakteryzuje się bardzo zwartą i jednorodną strukturą, wysoką elastycznością oraz znaczną odpornością na pękanie i kruszenie, typowe dla klasycznego depronu. Dzięki tym właściwościom konstrukcja lepiej znosi przeciążenia powstające podczas gwałtownych zmian kierunku lotu, snapów, harrierów oraz manewrów 3D wykonywanych przy niskiej prędkości postępowej.





Więcej o modelu, jego budowie na : https://motylasty.pl/toto32.html

piątek, 2 stycznia 2026

Spawarka do filamentu.

 Maszyneria do spawania filamentów PETG, PLA, ABS i innych.

Spawarka do filamentu.

Problemem w trakcie drukowania czasami jest brak lub też zerwanie filamentu, nie wszystkie drukarki maja możliwość wymiany i wznowienia wydruku od tego momentu. Możemy też chcieć drukować element w jednym kolorze i nagle przejść na inny kolor. 

Znalazłem w necie stosowne urządzenie firmy Sunlu do spawania, jednak jego cena trochę mnie …….. Wszak to prosta operacja, nie wymagająca kosmicznych technologii i elektroniki. Dalsze poszukiwania poskutkowały znalezieniem bardzo prostej, a wręcz prymitywnej maszynki do tego służącej.
Kilka części metalowych, do tego wkładka teflonowa rozwiązują problem. Samo spawanie wykonuje się z pomocą zwykłej zapalniczki lub małego palnika. 


Sposób użycia jest bardzo prosty, zerwany filament wkładamy z jednej strony od strony teflonu, a z drugiej od strony metalowego „kowadła”. Ściskamy ze sobą odcinki filamentu i przypalamy ( topimy ) miejsce połączenia zapalniczką lub palnikiem, następnie przeciągamy filament w stronę teflonu.

Rozkręcamy maszynę dołączonym imbusem i wyjmujemy sklejony filament. Miejsce połączenia możemy wyrównać kawałkiem papieru ściernego. W ten sposób pospawałem już kilka kawałków
i bardzo fajnie się to zachowuje. 


Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Spawarka do filamentu.

Polecam z sumieniem bardzo czystym.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

ToTo-33 Zero - model treningowy.

Postanowiłem pójść swym "strachom" związanym z programowaniem i konfiguracją Radiomastera
TX-16 na przeciw.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Wielkość modelu.

ToTo-33 model do treningu ustawień i programowania aparatur.

Rozkładanie niemal trzymetrowego motoszybowca w warunkach domowych — w salonie, kuchni czy nawet w modelarni — stanowi dla modelarza niemałe wyzwanie. Tymczasem właśnie w takich warunkach najczęściej wykonujemy kluczowe czynności przedoblotowe: programowanie aparatury, kontrolę kierunków wychyleń, ustawienia serw, regulację miksów oraz testy faz lotu. Podobna sytuacja występuje przy kończeniu budowy nowego modelu — już samo wstępne zaprogramowanie nadajnika potrafi być frustrujące, a poziom komplikacji gwałtownie rośnie w momencie wprowadzania zaawansowanych konfiguracji, takich jak zmienne fazy lotu czy nietypowe układy sterowania.

Z myślą o tych pracach postanowiłem zaprojektować i zbudować model „uniwersalny”, pełniący rolę platformy treningowej. Założenie było proste: odbiornik wraz z całą konfiguracją aparatury przygotowuję na tym modelu, a następnie — już w pełni zaprogramowany — przenoszę do docelowej konstrukcji.

Dysponując kilkoma zapasowymi serwami zalegającymi w szufladzie „na wszelki wypadek”, początkowo rozważałem wykonanie modelu z depronu. Jednak dostęp do kilku drukarek 3D
w mojej modelarni przesądził sprawę — projekt powstał w SketchUpie, a przy okazji był dobrą okazją do przetestowania nowej drukarki Bambu Lab, która niedawno zasiliła mój park maszynowy.

Model zaprojektowano pod popularne serwa klasy 9 g, konkretnie TowerPro SG90. Kluczowym założeniem konstrukcyjnym była maksymalna uniwersalność. Konstrukcja umożliwia szybką zmianę konfiguracji — od klasycznego usterzenia poziomego, przez układ V, aż po konfigurację kaczki.
Model jest w pełni rozkładalny, co znacząco ułatwia testy różnych układów sterowania.

Dodatkowym elementem jest stabilna podstawa montażowa, zapewniająca pewne ustawienie modelu podczas programowania oraz miejsce na odbiornik i źródło zasilania. Wszystkie powierzchnie sterowe — lotki, klapy oraz stery — są napędzane niezależnymi serwami, co pozwala na pełną symulację rzeczywistych konfiguracji modeli RC.

Priorytetem była prostota montażu: brak klasycznych zawiasów, dodatkowych orczyków, klejenia czy skomplikowanych połączeń mechanicznych. Serwa montowane są na wcisk lub przykręcane, a całość opiera się wyłącznie na elementach drukowanych. Wymusiło to zastosowanie filamentu PETG, który pełni jednocześnie funkcję materiału konstrukcyjnego i elastycznego zawiasu dla wszystkich powierzchni sterowych. Konstrukcja skręcana jest za pomocą czterech śrub M2, a serwa usterzenia osadzone są w dedykowanych gniazdach i mocowane wkrętami. Klej na gorąco — zgodnie z moją zasadą — pozostaje zarezerwowany wyłącznie dla modeli halowych.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - widok z góry.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - bez podstawy.
ToTo-33 Radiomaster TX16
Projekt - na podstawce.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Elementy składowe po wydruku.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Mocowanie usterzenia.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok tyłu modelu.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Zainstalowane serwa ogona.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Mocowanie płatów.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok od spodu.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Widok z góry po zamocowaniu wszystkich serw.

ToTo-33 Radiomaster TX16
Wpięty odbiornik, model stoi na podstawce.


Niebawem zamieszczę jakiś filmik z działania tej piekielnej maszyny, teraz tylko zasiąść przy stole
z browarkiem :) i ....... programować, programować.
Gdyby ktoś był chętny to pliki stl można pobrać z adresu : https://motylasty.pl/toto33.html

poniedziałek, 22 grudnia 2025

TurboFan - piekielna dmuchawa.

 TurboFan model P70 -  czyli piekielna maszyna.

Nabyłem na serwisie Temu po wcześniejszej rekomendacji mały podręczny wentylator.

TurboFan - www.motylasty.pl


Urządzenie zapakowane w kartonowe pudełku, w którym znajdziemy :
  • dmuchawa
  • kabel USB C do ładowania dmuchawy
  • pięć wymiennych końcówek różnego kalibru i przeznaczenia
  • wielojęzyczną krótką instrukcję obsługi o dziwo nawet po polsku
TurboFan - www.motylasty.pl

Dane techniczne :
  • waga około 210 g
  • zasilanie – akumulator litowo-jonowy typu 18650
  • napięcie robocze 7,4 V
  • maksymalny prąd roboczy - 15A
  • czas ładowania – 2,5 – 3,5 godziny
  • moc silniczka – 110 W
  • 4 prędkości obrotowe
  • dioda doświetlająca

TurboFan - www.motylasty.pl


Do czego to służy ?. 
Maszyneria ta znalazła w moim przypadku całą gamę zastosowań, używam jej głównie do wydmuchiwania kurzu z urządzeń elektronicznych, komputerów, klawiatur, wydmuchiwania kurzu spod mebli, wydmuchiwania „syfu” z garażu, modelarni itd. Jest to doskonała alternatywa dla sprężonego powietrza w butlach. Nawet liście z podjazdu można spokojnie tym uporządkować.
No a zastosowania modelarskie ?. 
Imprezy modelarskie to bardzo często grill, rozpalanie tą dmuchawą to bajka i co najważniejsze rewelacyjnie „dmucha” się tym materace do namiotu. Wszak modelarz nie zawsze w hotelu nocuje. :)
Całą gamę tych „dmuchaczy” o różnych mocach , często nawet urządzeń dwu funkcyjnych,
czyli dmuchawa i odkurzacz znajdziemy na serwisie Temu, czy też innym Aliexpresie.

Polecam z czystym sumieniem.


poniedziałek, 8 grudnia 2025

Mini stacja lutownicza - unboxing

 

Jak to mawiają "na wszelki wypadek ksiądz ma kucharkę". I tak było tym razem, zakupiłem to na wszelki wypadek. Każdy modelarz w pewnym momencie staje się elektronikiem, lub co jest znacznie bliższe prawdy lutownikiem. Już jakiś czas temu opisywałem stację lutowniczą T12-X, która w mojej ocenie po latach pracy jest naprawdę rewelacyjna, ale brakowało mi czegoś na baterię, czegoś co włożę do walizki lotniskowej i cały czas będę miał przy sobie, tak na wszelki wypadek. Używałem wynalazków z Lidla, ale są to naprawdę wynalazki i lutowanie nimi to masakra. jakiś czas temu trafiłem na Temu na SOLDERING IRON - cokolwiek to znaczy :). Wyglądało fajnie, cena około 40 PLN, no to przy okazji wsadziłem do koszyka, za parę dni mail, że cena niższa itd, no kto bogatemu zabroni ?. Jeszcze przy okazji napatoczyła się reklama z dodatkowymi grotami do tego urządzenia, opinie dość dobre, zaryzykowałem. Przyszło.


Mała stacja lutownicza USB-C

Kolba ta występuje w dwóch typach, jeden typ ma na obudowie diody wskazujące temperaturę pracy, drugi posiada jedynie diody świecące i właśnie ta wersja do mnie dotarła. Lutownica zapakowana i zabezpieczona jest w kartonowym pudełku. W środku plastikowe opakowanie, bardzo solidne z mocnym zatrzaskiem.

W środku po otwarciu znajdziemy : 

  • Kolorową instrukcję w kilku językach i co najbardziej mnie zaskoczyło, jest tam też nasz język ojczysty. Instrukcja bardzo przejrzysta i dość dobrze napisana.
  • Samą kolbę lutowniczą.
  • Kabel zasilający USB-C.
  • Pojedynczy grot.
  • Małą rolkę z cyną.
  • Podstawkę pod kolbę.
  • Mały pojemnik z kalafonią.

Parametry lutownicy :

  • Model - TK USB.
  • Napięcie baterii 3,7 V.
  • Napięcie zasilania - 5 V.
  • Poziomy regulacji - 3.
  • Zakres temperatur od 300 do 420 stopni C.
  • Czas ładowania akumulatora - 1 godzina.
  • Obsługa lutownicy jednym przyciskiem
Lutownica bardzo wygodnie leży w dłoni, jest dobrze wyważona,  wymiana grotów bez problemowa  wygodna na wcisk, całość rozgrzewa się szybko.

Mała stacja lutownicza USB-C

Mała stacja lutownicza USB-C

Mała stacja lutownicza USB-C

Mała stacja lutownicza USB-C

Mała stacja lutownicza USB-C

Mała stacja lutownicza USB-C


Wykonałem nią kilka lutowań, wsadziłem do walizki i czeka na swój czas.
Wydaje mi się że w tej cenie był to bardzo dobry zakup. Zobaczymy za jakiś czas po dłuższym użytkowaniu, ale jak wcześniej wspomniałem jest to narzędzie "na wszelki wypadek" i tak też je będę traktował.

piątek, 7 listopada 2025

Ki-61 Hien - relacja z budowy.

Spieszę donieść, że w końcu udało mi się po bardzo długim czasie ukończyć kolejny model ESA, to już drugi Hien w mojej stajni. tym razem model Marka Rokowskiego. 


KI-61 HIEN


KI-61 HIEN

Opis budowy i oczywiście więcej fotografii dostępny pod adresem : https://motylasty.pl/esahien2.html
Podziękowania dla Marka i Jego https://www.napolskimniebie.pl/ i dla Pani ..... :)

wtorek, 21 października 2025

PT-91 "TWARDY" Amusing Hobby - unboxing

Chciałem mieć twardego :)

PT-91 "Twardy" firmy Amusing Hobby niedawno namieszał w świecie maniaków polskich tanków.
Model pojawił się na Aliexpresie jakieś dwa - trzy tygodnie temu, cena modelu od około 150 do 250 PLN.
Od kilku dni w ofertach polskich sklepów modelarskich. Po walce i zachwycie nad T-72 tej samej firmy nie zastanawiałem się czy nabyć. Musiałem go mieć i mam.

PT-91 Twardy Amusing Hobby


Unboxing ?. Powiedzmy, a może z racji tego, że kleję te tanki zupełnie amatorsko i dla zabawy, to raczej jakieś takie przedstawienie modelu. Do tej pory miałem tylko jedno spotkanie z Amusing Hobby, a był to T-72 i powiem raz jeszcze spotkanie to było bardzo miłe. Tak i też jest tym razem. Twardy bazuje na całej serii "siedem dwójek" tej firmy, więc znajdziemy w nim ramki, które już wcześniej miałem w rękach. Ale wracając do meritum, pudło słusznych rozmiarów z bardzo fajną grafiką,
co od razu rzuca się w oczy, to brak na lewym błotniku charakterystycznego dla naszych pojazdów pancernych znaku priorytetu drogowego, czyli czarnego trójkąta w pomarańczowym kole. Trochę mnie to zmartwiło, ale w środku jest. 

PT-91 Twardy Amusing Hobby
Jak widać na fotografii opakowanie wypełnione po sam dach.
W środku pudełka znajdziemy dwanaście ramek z elementami modelu. Ramki w dwóch kolorach, a raczej dwóch odcieniach zielonego. Jedna ramka z elementami przezroczystymi, osobno
wanna czołgu i wieża. Ramki dobrze zabezpieczone, każda pakowana, a raczej osobno zafoliowana. Do tego ramki z elementami  gąsienic, które już wcześniej poznałem przy okazji budowy T-72. tym razem już będę podchodził do nich bez stresu. 
PT-91 Twardy Amusing Hobby
Bardzo szczegółowa instrukcja, jedyna rzecz jaka mi się nie podobała w przypadku t-72 jak i teraz to brak w niej kilku słów
o samej maszynie itd. Jedynie warningi, piktogramy i od razu schemat montażu samego modelu. Oczywiście uwidocznione wszystkie ramki zawarte w modelu. Brak tak jak w przypadku "siedem dwójki" wyszczególnienia elementów, które nie biorą udziału w zabawie.  Instrukcja w języku angielskim i "krzaczkami". Wydana na dobrej jakości papierze kredowym lub kredowanym liczy sobie 14 stron.

PT-91 Twardy Amusing Hobby
Jeden schemat malowania, szkoda trochę, że nie pochylono się nad malowaniem indonezyjskim, polskie malowanie tego czołgu jest powiedzmy ubogie. Farby w odznaczeniu kolorystycznym według AMMO Miga Jimeneza. W instrukcji T-72 były wymienione specyfiki AMMO do użycia w procesie weatheringu. W przypadku Twardego nie znajdziemy jakichkolwiek informacji na ten temat. Kalkomania dołączona do modelu raczej bardzo skromna.


Trochę o tym co jeszcze wewnątrz pudełka, znajdziemy tu blaszkę z kilkoma elementami, głównie siatki osłony wylotów i wlotów napędu, części błotników, działa. Dokładnie ta sama blacha dołączona była do T-72, więc podejrzewam, że jest to blaszka uniwersalna. Woreczek z linkami i okablowaniem, małe opakowanie z elementem z druku 3D. Jakość wyprasek, dla mnie wzorowa, brak nadlewów, niedolewów, jam skurczowych, przesunięć formy, zresztą linie podziału form bardzo subtelne
i delikatne. Doskonale widoczne szczegóły. Elementy przezroczyste i krystalicznej czystości.
Na poniższych fotografiach widać to doskonale.   

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby

PT-91 Twardy Amusing Hobby



Ostatnia widoczna fotografia pobrana z serwisu Aliexpress.
Nie jestem maniakiem i nie będę konfrontował tego modelu z rysunkami technicznymi, dokumentacją fotograficzną oryginału, sprawdzał poprawności kształtu wieży, czy też dokładności wymiarów.
Dla mnie to kolejny "model z pudła" i tak też zapewne go potraktuje w trakcie klejenia, zawodowstwo pozostawiam zawodowcom. Chcę mieć po prostu kolejnego tanka w swojej gablotce. Model pewnie poczeka w kolejce, nim się za niego zabiorę, a może nastąpi to wcześniej.